Danie to powstało na bazie inspiracji potrawą, którą jadłam w hinduskiej knajpce. Smakuje niestety nieco inaczej niż oryginał, ale i tak jest przepyszne :)
Składniki
- 2 opakowania gotowanej ciecierzycy (łącznie około 800-900 g)
- natka pietruszki
- 1 czerwona cebula
- 60 g (2 łyżki stołowe) pasty czosnkowo-imbirowej (do dostania w hipermarketach, może być z chili)
- puszka pomidorów (400 g)
- ze 2 garście nerkowców, mogą być obtoczone w jakiejś fajnej przyprawie
- odrobina oleju
- 3/4 szklanki mleka kokosowego
- sól do smaku
- 1 łyżeczka kminu rzymskiego
- 1 łyżeczka sumaku
- 2 pokruszone ząbki kardamonu
- spora szczypta cynamonu
- 1 łyżka papryki
Do podania
- trochę sera pokrojonego w kostkę (dałam koryciński)
- ryż ugotowany z garścią groszku i z kurkumą (dla koloru)
Nerkowce z pomidorami z puszki blendujemy na gładką masę. Cebulę kroimy drobno i podsmażamy na oleju, dodajemy zblendowane pomidory z nerkowcami. Smażymy na wolnym ogniu, aż odparuje sporo wody i masa stanie się gęsta. Dodajemy wówczas ciecierzycę, natkę, pastę czosnkowo-imbirową, mleko kokosowe i przyprawy. Dusimy przez kilkanaście do 20 minut na wolnym ogniu.
Ryż (byle nie w woreczku!) gotujemy z łyżeczką kurkumy, pod koniec dodajemy garść mrożonego groszku. Odrobinę sera kroimy w kostkę i posypujemy danie.
