piątek, 7 listopada 2014

Rożki z kozieradką

Kozieradka pospolita to roślina należąca do rodziny bobowatych. Ma zastosowanie głównie jako roślina lecznicza, warzywo i (po wysuszeniu ziaren) jako przyprawa. Kupiliśmy ją z Mężem, ponieważ spodobała nam się jej nazwa sugerująca, że kozy są rade po jej spożyciu. Może jest to po prostu taka kocimiętka, tylko że dla kóz (czyli: kozimiętka)? Wykorzystałam kozieradkę jako przyprawę do bułeczek-rożków, wyszło mi aż 10 sztuk.
Składniki
  • 2 szklanki mąki
  • płaska łyżeczka soli
  • 2.5 dag drożdży
  • kopiasta łyżeczka cukru
  • 3/4 szklanki mleka
  • 2 łyżki oleju
  • 4 łyżeczki kozieradki

Wyrobienie ciasta zaczynamy od podgrzania mleka do temperatury pokojowej, np. w rondelku. Następnie do mleka należy wkruszyć drożdże, dodać łyżeczkę cukru, wymieszać wszystko i przykryć talerzykiem. Po około 5-10 minutach na powierzchni mleka pojawią się takie brzydkie "farfocle" - wtedy do dużej miski wsypujemy 2 szklanki mąki, łyżeczkę soli i 2 łyżki oleju. Dolewamy też drożdże rozrobione w mleku, mieszamy i wyrabiamy ciasto aż do otrzymania gładkiej, sprężystej i nieco spłaszczonej kuli. Przykrywamy miskę ściereczką i pokrywką i czekamy godzinę na wyrośnięcie.

Po tym czasie wyrabiamy jeszcze ciasto przez chwilę i rozwałkowujemy w prostokąt do grubości około 5 mm. Mam dosyć małą stolnicę i do wałkowania podzieliłam sobie ciasto na dwie części. Na każdą połać ciasta nasypałam równomiernie po dwie łyżeczki kozieradki i mocno ją wprasowałam wałkiem w ciasto, żeby nie odpadła podczas zakręcania rożków. Potem każda połać ciasta została pokrojona na 5 pasów, a każdy pas został zawinięty ukośnie w rożek.


Zwinięte rożki kładziemy na natłuszczonej blasze i zapiekamy w 200 stopniach: przez pierwsze 10 minut na obu grzałkach, a przez kolejne 15 minut tylko na górnej grzałce.


Kozieradka pachnie trochę jak curry, ale po zapieczeniu w rożkach nadała im zupełnie inny smak, którego nie potrafię opisać. Rożki wyszły mi nieco chude i mają tendencję do rozpadania się przy próbie przekrojenia - następnym razem grubiej uwałkuję ciasto! W każdym razie, było pyszne :)