sobota, 26 listopada 2016

Chlebek z garnka rzymskiego

W zeszłym tygodniu, po bodajże dwóch latach rozmyślania na ten temat, zakupiliśmy z Małżonkiem czterolitrowy garnek rzymski. Na pierwszy ogień poszedł przepis na chleb, który znaleźliśmy na ulotce doczepionej do garnka. Zwiększyliśmy ilość mąki pszennej z 35 do 50 dag, ponieważ ciasto wyszło zbyt wodniste. Jako że było to pierwsze użycie naszego garnka, wymyliśmy go najpierw ciepłą wodą bez detergentów i namoczyliśmy na 30 minut zamiast przepisowych 15.

Składniki
  • 50 dag mąki pszennej
  • 15 dag mąki żytniej razowej
  • 7 g drożdży suszonych
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1 łyżeczka soli (na przyszłość dam dwie, bo chleb był za mało słony)
  • 1 szklanka różnych ziaren - dałam słonecznik, siemię lnianę i sezam
  • 1 łyżeczka kminku (to mój dodatek)
  • około 1.75 szklanki ciepłej wody

do przygotowania garnka:
  • woda
  • oliwa
  • otręby


Składniki na ciasto wyrabiamy robotem kuchennym. Powinno ono dać się ulepić na kształt bohenka, a więc nie może mieć konsystencji owsianki. Następnie odstawiamy ciasto w ciepłe miejsce, aż do podwojenia objętości. Mi wystarczyło na to 30 minut. 

Obie części garnka zalewamy wodą do połowy wysokości na około 15-20 minut, aby gliniane pory wciągnęły wodę. Potem, podczas pieczenia, woda ta uwolni się pod postacią pary i chleb upiecze się w kąpieli wodnej. Po namoczeniu garnka osuszamy go ściereczką kuchenną, smarujemy oliwą i oprószamy otrębami. 


Gdy ciasto podwoi swoją objętość, wyrabiamy je jeszcze raz krótko robotem, aby się napowietrzyło. Ciasto formujemy w bochenek, umieszczamy w garnku rzymskim i przykrywamy pokrywką.


Garnek rzymski bardzo źle znosi nagłe zmiany temperatury, może nawet pęknąć. Dlatego wstawiamy go do nienagrzanego piekarnika. Na początku ma się on delikatnie nagrzewać - nastawiłam 50 stopni na pół godziny na obie grzałki. W tak ciepłej, ale jednak dość niskiej temperaturze chleb ma szansę jeszcze trochę podrosnąć przed właściwym pieczeniem. Po upływie pół godziny:
  • nastawiłam piekarnik na 100 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • następnie nastawiłam piekarnik na 150 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • na koniec nastawiłam piekarnik na 200 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury - i dopiero wtedy nastawiłam 50 minut na zegarze.

Po tym czasie Małżonek mój zdjął pokrywkę (była niesamowicie gorąca i parzyła nawet przez rękawice kuchenne!!!) i zostawiliśmy chleb jeszcze przez 10 minut w 200 stopniach, żeby ładnie się przyrumienił z góry.


Po upieczeniu chleba należy go od razu wyjąć z garnka, poczekać aż garnek się ochłodzi, a następnie umyć go porządnie gąbką i ciepłą wodą bez detergentów. Gorącego garnka nie stawiamy na zimne powierzchnie (ani vice versa!), można go położyć na deskę do krojenia albo jakąś grubą materiałową podkładkę. Po umyciu garnek przechowujemy otwarty aż do następnego razu. No, chyba że ten następny raz będzie dopiero za miesiąc, wtedy po paru tygodniach można położyć pokrywkę na garnku :P