poniedziałek, 30 stycznia 2017

Szaszłyki na batatach z garnka rzymskiego

W tym tygodniu postanowiłam dalej pociągnąć temat batatów, tak uwielbianych przez mojego Małżonka. Przyrządzone w garnku rzymskim nie capiły tak okrutnie jak ostatnio, ale Małżonek zeznaje, że miały zbyt miękką konsystencję. Nie mam pojęcia jak smakowały bataty, nie tknęłabym ich nawet kijem od szaszłyka. Ale same szaszłyki były niczego sobie :)

Składniki
  • (na szczęście tylko jeden) spory batat
  • 50 dag mięsa mielonego (wieprzowina z wołowiną)
  • duży pęczek natki pietruszki
  • 1 łyżeczka przyprawy kebab-gyros
  • 1/2 łyżeczki czosnku granulowanego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego


Mięso mielone mieszamy porządnie z posiekaną natką i przyprawami. Można je odstawić do lodówki na kilka godzin, żeby się przeżarło. Po tym czasie nalewamy wody do obu części garnka rzymskiego na 15 minut. W tym czasie myjemy i kroimy batata w plasterki oraz oblepiamy patyczki od szaszłyków mięsem. Być może trzeba będzie obciąć końce patyczków, żeby się zmieściły do garnka rzymskiego.

Po wylaniu wody z garnka na dnie układamy i solimy bataty, a na nich układamy szaszłyki. Przykrywamy garnek jego pokrywką.

Garnek rzymski bardzo źle znosi nagłe zmiany temperatury, może nawet pęknąć. Dlatego wstawiamy go do nienagrzanego piekarnika. Na początku ma się on delikatnie nagrzewać:
  • nastawiłam 50 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • potem nastawiłam piekarnik na 100 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • następnie nastawiłam piekarnik na 150 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • na koniec nastawiłam piekarnik na 200 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury - i dopiero wtedy nastawiłam 60 minut na zegarze, piekarnik cały czas chodził na obu grzałkach.

Po upływie 50 minut zdejmujemy pokrywkę i pieczemy jeszcze przez 10 minut, żeby szaszłyki się zarumieniły.



poniedziałek, 16 stycznia 2017

Frytki z batatów

Nie wiem, co mnie podkusiło, żeby zrobić to obrzydliwe danie! Tzn. wiem co - filmik wrzucony przez znajomą na facebooka. Taka stara jestem, a głupia, że dałam się nabrać na danie z batatów! Ogólnie mówiąc, frytki zasmrodziły mi całe mieszkanie fetorem przypalonej dyni w occie (??!!??!!). Niestety, błogie pomruki gastronomiczne wydawane przez Małżonka jednoznacznie pokazały, że było to jedno z najlepszych moich dań, jakie kiedykolwiek jadł :( Miał serduszka w oczach i zerkał na batatowe frytki, jakby to była polędwiczka z tęczowego jednorożca. To z kolei oznacza, że będę częściej okadzać kuchnię fetorem przypalonej dyni w occie. Ehhhh.....

Składniki na jedną osobę (bo druga już nigdy tego nie tknie!)
  • 1 batat
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • 1 łyżka rozmarynu - nie miałam, dałam bazylię
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka pieprzu - dałam ziołowy
  • 0.5 łyżeczki czosnku granulowanego

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 220 stopni - trochę to zajmie i w między czasie na pewno zdążycie oporządzić batata. Szorujemy batata, odkrawamy mu dupki i kroimy na frytki łącznie ze skórką. 


W miseczce mieszamy oliwę z przyprawami i nurzamy w niej frytki. Kładziemy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i zapiekamy przez 20 minut. Po tym czasie można zerknąć, czy frytkom nie potrzeba jeszcze kilku minut.