sobota, 31 grudnia 2016

Tort makowo-cynamonowy

To już ostatni wpis w tym roku - namówiłam Małżonka na upieczenie tortu makowo-cynamonowego z bloga [ Kuchenne Wzloty i Upadki Młodej Mężatki ]. Tort jest całkiem smaczny, chociaż zmieniliśmy trochę skład kremu i nie nasączaliśmy biszkoptu.

Składniki

na biszkopt:
  • 125 mąki pszennej
  • 160 g suchego maku
  • 100 g cukru pudru
  • 5 jajek
  • 1.5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki zimnej wody

na krem:
  • 300 g serka Almette jogurtowego (czyli dwa opakowania)
  • 100 g białej czekolady
  • 1 łyżka cukru pudru
  • garść płatków migdałów
  • garść żurawiny (mocno rozdrobnionej)
  • 1 kopiasta łyżeczka cynamonu
  • 4 łyżki śmietanki 30%

do dekoracji:
  • garść płatków migdałów

Białka ubijamy na sztywną pianę, a pod koniec dodajemy połowę cukru pudru. Żółtka ubijamy na jasną i puszystą masę z resztą cukru pudru i z wodą. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i makiem. Do ubitej piany z białek wlewamy powoli masę z żółtek i delikatnie mieszamy obie masy łopatką. Wciąż mieszając, stopniowo dosypujemy mąkę z makiem. Gotowe ciasto przelewamy do natłuszczonej i posypanej bułką tartą tortownicy (u nas: 21 cm średnicy). Biszkopt pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez 40 minut na dolnej grzałce. Studzimy go również w piekarniku, a potem przekrawamy na 3 blaty.

Czekoladę łamiemy na kostki i roztapiamy w rondelku na bardzo małym ogniu - można już wtedy dodać 4 łyżki śmietanki 30%. Następnie miksujemy roztopioną czekoladę robotem kuchennym z serkiem Almette, cukrem, cynamonem, płatkami migdałów i posiekaną żurawiną.

Blaty biszkoptowe przekładamy kremem, ostatni blat też smarujemy krem z góry. Na to kładziemy płatki migdałów, wgniatając je lekko w krem. Tort jest najlepszy na drugi dzień.


piątek, 30 grudnia 2016

Świńskie ogonki z prażoną kaszą z garnka rzymskiego

To wcale nie miała być prażona kasza!!! Postąpiłam zgodnie z internetowymi radami i namoczyłam kaszę w wodzie na godzinę przed pieczeniem obiadu. Liczyłam też na to, że wilgoć nagromadzona w porach glinianego garnka wystarczy, aby kasza się ugotowała na parze w puchaty sposób, ale nie do końca tak wyszło... No trudno, następnym razem poleję na dno pół ubeczka bulionu z kostki. Ogromna większość kaszy była jadalna, więc nie było wielkich strat. Na szczęście mięso wywołało w nas oczekiwane emocje :) Wyszło chrupiące i przepyszne (dzięki marynacie). Sposób zawinięcia mięsa zgapiłam z Biedronki - na przełomie kwietnia i maja zawsze mają w swojej ofercie świderki z boczku nawinięte na patyczek szaszłykowy.

Składniki
  • około 30 dag schabu
na kaszę:
  • 100 g kaszy pęczak
  • mała marchewka
  • 1/2 kubka bulionu, może być z kostki
marynata:
  • 3 łyżki oleju
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki papryki słodkiej
  • 1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
  • 1/2 łyżeczki przyprawy kebab-gyros
  • 3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę


Rano kroimy schab na plastry i tłuczemy je, aż będą cieniutkie. Plastry tniemy podłużnie na długie i chude ogonki. Przygotowujemy marynatę, taplamy w niej podłużne kawałki mięsa i odstawiamy do lodówki na kilka godzin. 

Na godzinę przed rozpoczęciem pieczenia zaczynamy moczyć kaszę w wodzie (Małżonek twierdzi, że powinnam była użyć wrzątku). Po godzinie nalewamy wody do obu części garnka rzymskiego i w ciągu 15 minut ścieramy marchewkę na tarce i mieszamy z kaszą, z której odlano już wodę. Przygotowujemy też 1/2 kubka bulionu.

Po 15 minutach namaczania wylewamy wodę z garnka rzymskiego, na dno wsypujemy kaszę i polewamy ją bulionem. Jedną końcówkę wąskiego paska mięsa nadziewamy na patyczek od szaszłyka, owijamy dookoła niego niczym świński ogonek, po czym drugą końcówkę też nadziewamy na patyczek. Tak przygotowane szaszłyczki kładziemy na kaszy i przykrywamy garnek jego pokrywką. Na jeden patyczek z reguły wchodziły mi dwa kawałki mięsa.



Garnek rzymski bardzo źle znosi nagłe zmiany temperatury, może nawet pęknąć. Dlatego wstawiamy go do nienagrzanego piekarnika. Na początku ma się on delikatnie nagrzewać:
  • nastawiłam 50 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • potem nastawiłam piekarnik na 100 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • następnie nastawiłam piekarnik na 150 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • na koniec nastawiłam piekarnik na 200 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury - i dopiero wtedy nastawiłam 60 minut na zegarze, piekarnik cały czas chodził na obu grzałkach.
Po upływie 50 minut zdejmujemy pokrywkę i pieczemy jeszcze przez 10 minut, żeby szaszłyki się zarumieniły.


środa, 21 grudnia 2016

Meksykańskie pierogi w cieście szpinakowym

W przepisie tym chciałam odtworzyć przede wszystkim zielone ciasto, które niedawno jadłam (w postaci bodajże tortilli) w meksykańskiej restauracji z moimi koleżankami. Ciasto niestety wyszło blade w zielone ciapki, ale z czasem dopracuję szczegóły ;) Farsz wyszedł przepyszny, lekko słodko-pikantny. Mniam!

Składniki

na ciasto:
  • 2 szklanki + ciut mąki
  • płaska łyżeczka soli
  • 2.5 dag drożdży
  • kopiasta łyżeczka cukru
  • 3/4 szklanki mleka
  • 2 łyżki oleju
  • 2 małe brykieciki mrożonego szpinaku (resztę szpinaku można wykorzystać na [ zieloną paciaję ])

na farsz:
  • 40 dag mielonej wołowiny
  • mała puszka kukurydzy z czerwoną fasolą Bonduelle
  • 1/4 żółtej papryki
  • mała czerwona cebulka
  • mały chlupek oleju
  • 1/5 szklanki keczupu
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/4 łyżeczki pieprzu ziołowego
  • 1/8 łyżeczki kminu rzymskiego
  • 1 łyżeczka czerwonej papryki
  • zapomniałam dodać czosnek :(

Najpierw należy podgrzać w rondelku mleko do temperatury pokojowej i roztopić w nim brykiety szpinakowe, następnie do mleka należy wkruszyć drożdże, dodać łyżeczkę cukru i wymieszać wszystko i odstawić na 5-10 minut pod przykryciem, aż na powierzchni mleka pojawią się "farfocle" - trochę ciężko będzie je wypatrzeć wśród farfocli szpinakowych. Do dużej miski wsypujemy 2 szklanki mąki, łyżeczkę soli, i 2 łyżki oleju. Dolewamy też drożdże rozrobione w mleku, mieszamy i wyrabiamy ciasto aż do otrzymania gładkiej, sprężystej i nieco spłaszczonej kuli. Być może trzeba będzie dosypać jeszcze ciut mąki, żeby zrównoważyć wilgoć dodaną do ciasta przez szpinak. Przykrywamy miskę ściereczką i pokrywką i czekamy około 40-60 minut na wyrośnięcie. Ciasto powinno podwoić swoją objętość. 



W międzyczasie robimy farsz - podsmażamy na odrobinie oleju drobno posiekaną cebulę. Gdy się zeszkli, dodajemy mieloną wołowinę i siekamy porządnie drewnianą łopatką. Gdy mięso trochę się podsmaży, dodajemy posiekaną paprykę, odsączoną kukurydzę z fasolą, keczup i przyprawy. Mieszamy porządnie i smażymy jeszcze przez chwilę, żeby wilgoć odparowała. 

Gdy ciasto podwoi swoją objętość, należy je odgazować, czyli zbić je pięścią lub parę razy walnąć nim o miskę - dzięki temu nie będzie się kleiło do wałka i nie trzeba będzie podsypywać mąki do wałkowania. Ciasto dzielimy na 8 równych części, każdą część rozwałkowujemy na płaski placuszek, i smarujemy połowę placuszka farszem. Placuszki zawijamy w kształt pierogopodobny dokładnie zagniatając brzegi palcami.




Pierogi pieczemy w 200 stopniach przez 25 minut na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i umieszczonej na środkowym ruszcie, w piekarnikach elektrycznych przez pierwsze 12 minut pieczemy na dwóch grzałkach, a potem tylko na górnej.



sobota, 17 grudnia 2016

Szaszłyki jagnięce w garnku rzymskim

To moja pierwsza samodzielna potrawa z garnka rzymskiego - z innych przepisów zgapiłam tylko marynatę :) Czas pieczenia dobrałam już sama. Wyszło absolutnie przepyszne danie i zaczynam żałować, że mój garnek jest tylko 4-litrowy! Małżonek zeznaje, że ziemniaki smakowały jak z ogniska :)

Składniki
  • 50 dag jagnięciny
  • 4 niewielkie ziemniaki
na marynatę:
  • 3 łyżeczki oleju
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki papryki słodkiej
  • 1/2 łyżeczki pieprzu ziołowego
  • 1/2 łyżeczki przyprawy kebab-gyros
  • 3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę

Z rana przygotowujemy marynatę mieszając dokładnie wszystkie jej składniki. Jagnięcinę kroimy w małe kąski i taplamy ją dokładnie w marynacie. Zostawiamy w lodówce na kilka godzin.

Na półtorej godziny przed obiadem nalewamy wody do obu części garnka rzymskiego i w ciągu 15 minut: obieramy i kroimy ziemniaki, nadziewamy jagnięce kąski na patyczki szaszłykowe (musiałam je przyciąć - nie mieściły się w garnku!). Po 15 minutach namaczania wylewamy wodę z garnka rzymskiego i układamy w nim szaszłyki. Ziemniaki wtykamy między szaszłyki, jak najbliżej dna. Przykrywamy garnek jego pokrywką.

Garnek rzymski bardzo źle znosi nagłe zmiany temperatury, może nawet pęknąć. Dlatego wstawiamy go do nienagrzanego piekarnika. Na początku ma się on delikatnie nagrzewać:

  • nastawiłam 50 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • potem nastawiłam piekarnik na 100 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • następnie nastawiłam piekarnik na 150 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • na koniec nastawiłam piekarnik na 200 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury - i dopiero wtedy nastawiłam 60 minut na zegarze.

Piekarnik cały czas chodził na obu grzałkach.

Po upływie 50 minut zdejmujemy pokrywkę i pieczemy jeszcze przez 10 minut, żeby szaszłyki i ziemniaki się zarumieniły.


poniedziałek, 12 grudnia 2016

Sernik w paski

Sernik ten podejrzałam na blogu Kuchenne Wzloty i Upadki Młodej Mężatki, ale namówienie Małżonka na jego przyrządzenie zajęło mi kawał czasu. Ciasto wyszło bardzo smaczne (no, może ciut za słodkie), ale pobrudziło nam piecyk i zapachniło kuchnię na wiele godzin, więc więcej go nie zrobimy :P Ale jeżeli komuś marzy się szorowanie piecyka, to podpowiadam, że ten sernik zrobiliśmy w tortownicy 23 cm. Zmieniliśmy zupełnie skład polewy!

Składniki

na spód:
  • 140 g herbatników (mogą być kakaowe)
  • 100 g masła
  • opcjonalnie: 1 łyżeczka kakao 
na masę serową:
  • 800 g twarogu z wiaderka
  • 200 g serka mascarpone
  • 5 jajek
  • 2 łyżki cukru pudru (a nie pół szklanki!!!!!)
  • 250g kremu czekoladowego w rodzaju nutelli
  • 40 g budyniu waniliowego
  • 16 g cukru waniliowego (1 saszetka)
na polewę:
  • 100 g wedlowskiej czekolady Karmelove 
  • 6 łyżek śmietanki kremówki 30%

Herbatniki rozgniatamy w misce kulą do ucierania ciasta. Dodajemy miękkie masło, opcjonalną łyżeczkę kakao, mieszamy i dalej ugniatamy kulą. Potem wgniatamy masę w spód tortownicy i odkładamy do lodówki na czas przygotowania masy serowej.

Jajka ubijamy na pianę dodając powoli cukier puder i waniliowy. Dalej dodajemy kolejno twaróg, serek mascarpone i budyń w proszku. Następnie dzielimy masę na dwie nie do końca równe części, można zastosować proporcje 40:60. Do mniejszej części dodajemy krem czekoladowy i mieszamy dokładnie. Na środek tortownicy naprzemiennie wylewamy 3 łyżki masy białej i 3 łyżki masy brązowej, aż wykorzystamy całą masę serową.

Sernik pieczemy w 180 stopniach przez około 60 minut. Potem studzimy w piekarniku.

Po wystudzeniu ciasta robimy polewę: łamiemy czekoladę na kostki i podgrzewamy ją na małym ogniu w śmietance kremówce aż do całkowitego wystudzenia. Polewamy ciasto i odstawiamy do lodówki.

niedziela, 11 grudnia 2016

Pizza po kaukasku z jagnięciną i kozim serem

Wczoraj zrobiłam za dużo farszu jagnięcego do pierogów, a że po jagnięcinę muszę iść aż na halę targową do Gdańska, to postanowiłam ją wykorzystać w kreatywny sposób :D Pizza wyszła przepyszna, Małżonek jak zwykle wydawał z siebie pomruki ukontentowania!

Składniki

na farsz mięsny:
  • 40 dag jagnięciny
  • 1 średnia cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • sól
  • przyprawa kebab-gyros
  • odrobina oleju
reszta składników:
  • kilka łyżek sosu czosnkowego (można go podrasować ulubionymi przyprawami)
  • 8 plastrów koziego sera (np. z Biedronki)
  • papryka
  • pomidor
  • bałam się dodać bakłażana :(


na ciasto:
  • 2 szklanki mąki
  • płaska łyżeczka soli
  • 2.5 dag drożdży
  • kopiasta łyżeczka cukru
  • 3/4 szklanki mleka
  • 2 łyżki smakowego oleju kujawskiego z pomidorami, czosnkiem i bazylią

Na jakieś półtorej godziny przed podaniem pizzy wyrabiamy ciasto. Najpierw należy podgrzać w rondelku mleko do temperatury pokojowej. Trwa to dosłownie chwilę i nie należy wówczas wychodzić z kuchni, gdyż mleko tylko czeka na to, aby się przegrzać pod naszą nieobecność. Następnie do mleka należy wkruszyć drożdże, dodać łyżeczkę cukru i wymieszać wszystko. Po około 5-10 minutach na powierzchni mleka pojawią się takie brzydkie "farfocle" - jest to znak, że drożdże są już gotowe do dalszej współpracy.

Do dużej miski wsypujemy 2 szklanki mąki, łyżeczkę soli i 2 łyżki smakowego oleju kujawskiego. Dolewamy też drożdże rozrobione w mleku, mieszamy i wyrabiamy ciasto aż do otrzymania gładkiej, sprężystej i nieco spłaszczonej kuli. Przykrywamy miskę ściereczką (ciasto lubi mieć ciemno...) i pokrywką (... oraz duszno) i czekamy około 40-60 minut na wyrośnięcie. Czas ten zależy od pory roku, w zimie będzie to na pewno 60 minut. 

Podczas gdy ciasto rośnie, możemy się zająć dodatkami. Paprykę i pomidora kroimy drobno. Jagnięcinę mielimy na dużych oczkach, cebulę siekamy drobno. Podsmażamy na odrobinie oleju cebulę, a gdy się zeszkli, dodajemy jagnięcinę. Gdy mięso utraci surowy wygląd, dodajemy ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę i przyprawy. Smażymy jeszcze przez chwilkę i odstawiamy do wystygnięcia. Farsz może być lekko surowy, dopiecze się potem w piekarniku.

Gdy ciasto już wyrośnie, należy je odgazować, tzn. poubijać je pięścią lub rzucić parę razy o stół - dzięki temu nie będzie kleiło się do wałka. Potem można już rozwałkować je na natłuszczonej blasze i upiec w temperaturze 150 stopni przez 15 minut. Po tym czasie należy wyjąć blachę z ciastem na stół, obrócić ciasto na drugą stronę, posmarować sosem czosnkowym, obłożyć cienko farszem jagnięcym, pomidorem i papryką oraz przykryć serem. Po takim przystrojeniu, ciasto znowu ląduje w piekarniku na kolejne 15 minut w tej samej temperaturze (a nawet 20 minut w starszym piecyku gazowym). 


sobota, 10 grudnia 2016

Pieczeń bieszczadzka z garnka rzymskiego

To już kolejny przepis, który znalazłam na [ youtubowym kanale Nomartu ] - sklepu, który sprzedaje garnki rzymskie, szynkowary i inne utensylia kuchenne niezbędne każdej kokoszce domowej. Na pieczeń przeznaczyłam aż 1.2 kg karkówki do mojego 4-litrowego garnka, część będzie więc do chleba, a część na obiad. Małżonek zeznaje, że zarówno marynata jak i upieczone mięso pachniały bardzo... żeberkowo.

Składniki
  • około 1 kg karkówki
marynata:
  • 1 główka czosnku
  • 1/2 szklanki oleju
  • 2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka papryki słodkiej
  • 1 łyżeczka pieprzu ziołowego (zamiast białego, którego szczerze nienawidzę)
  • 1 łyżeczka przyprawy kebab-gyros

Na 12 godzin przed pieczeniem robimy marynatę - można wszystkie składniki wymieszać robotem kuchennym, przy okazji siekając drobno czosnek. Ja jednak zabrałam się za to tuż po północy i nie chciałam już hałasować. Czosnek przecisnęłam przez praskę i wymieszałam wszystkie składniki za pomocą widelca. Mięso nakłuwamy gęsto widelcem, nacieramy marynatą i umieszczamy w lodówce na 12 godzin.


Po tym czasie obie części garnka rzymskiego napełniamy wodą do połowy wysokości na około 30 minut. Potem wylewamy wodę z garnka i umieszczamy w nim zamarynowaną karkówkę.

Garnek rzymski bardzo źle znosi nagłe zmiany temperatury, może nawet pęknąć. Dlatego wstawiamy go do nienagrzanego piekarnika. Na początku ma się on delikatnie nagrzewać:

  • nastawiłam 50 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • potem nastawiłam piekarnik na 100 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • następnie nastawiłam piekarnik na 150 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • na koniec nastawiłam piekarnik na 190 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury - i dopiero wtedy nastawiłam 120 minut na zegarze.
Piekarnik cały czas chodził na obu grzałkach.

Po upływie 2 godzin zdejmujemy pokrywkę i pieczemy jeszcze przez 10 minut, żeby pieczeń się zarumieniła.

Aby wyczyścić pory garnka rzymskiego po pieczeniu mięsa od razu zalewamy dolną część wrzątkiem, gdy garnek jest jeszcze gorący. Wrzątek wylewamy po chwili. Możemy od razu powtórzyć tę czynność, jeżeli piekliśmy coś bardzo aromatycznego, np. rybę.



Pierogi z jagnięciną

Od dawna obiecuję sobie, że upiekę w końcu fydżin według przepisu z książki "Kulinarny Kaukaz - smaki, tradycje, receptury". Ale przeglądając ją, postanowiłam poeksperymentować z jagnięciną i zaczerpnąć po trochu z kilku przepisów. Poza tym uwielbiam pieczone pierogi :) Można je jeść rękoma polegując na kanapie z książką. Zrobiłam podwójną ilość farszu - jutro spróbuję z reszty zrobić pizzę w stylu kaukaskim, czyli taką z serem kozim i dużą ilością warzyw.

Składniki

na farsz:
  • 40 dag jagnięciny
  • 1 średnia cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • sól
  • przyprawa kebab-gyros
  • odrobina oleju
na ciasto:
  • 2 szklanki mąki
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 25 g drożdży
  • 1 kopiasta łyżeczka cukru
  • 3/4 szklanki mleka
  • 2 łyżki oleju
  • 1 łyżeczka kurkumy lub curry (do zabarwienia ciasta)
  • 1 łyżka tymianku (aby ciasto było w ciapki)

Podgrzewamy w rondelku mleko do temperatury pokojowej, następnie do mleka wkruszamy drożdże, dodajemy łyżeczkę cukru, mieszamy wszystko i odstawiamy na 5-10 minut, aż na powierzchni mleka pojawią się "farfocle".

Do dużej miski wsypujemy 2 szklanki mąki, łyżeczkę soli, kurkumę/curry, tymianek i 2 łyżki oleju. Dolewamy też drożdże rozrobione w mleku, mieszamy i wyrabiamy ciasto aż do otrzymania gładkiej, sprężystej i nieco spłaszczonej kuli. Przykrywamy miskę ściereczką i pokrywką i czekamy około 40-60 minut na wyrośnięcie. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Podczas gdy ciasto rośnie, robimy farsz: jagnięcinę mielimy na dużych oczkach, cebulę siekamy drobno. Podsmażamy na odrobinie oleju cebulę, a gdy się zeszkli, dodajemy jagnięcinę. Gdy mięso utraci surowy wygląd, dodajemy ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę i przyprawy. Smażymy jeszcze przez chwilkę i odstawiamy do wystygnięcia. Farsz może być lekko surowy, dopiecze się potem w piekarniku.

Gdy ciasto już podrośnie, należy je odgazować, czyli zbić je pięścią lub parę razy walnąć nim o miskę - dzięki temu nie będzie się kleiło do wałka i nie trzeba będzie podsypywać mąki do wałkowania. Ciasto dzielimy na 8 równych części, każdą część rozwałkowujemy na duży owalny placuszek i nakładamy hojnie farsz. Placuszki zawijamy w kształt pierogopodobny dokładnie zagniatając brzegi palcami.


Pierogi pieczemy w 200 stopniach przez 25 minut na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i umieszczonej na środkowym ruszcie. W piekarnikach elektrycznych przez pierwsze 12 minut pieczemy na dwóch grzałkach, a potem tylko na górnej.

niedziela, 4 grudnia 2016

Gęsina na kanapki z garnka rzymskiego

To moja pierwsza wędlina z garnka rzymskiego. Przepis zaczerpnęłam z youtubowego kanału sklepu Nomart, który między innymi sprzedaje też takie garnki. Kupowałam u nich mój szynkowar, natomiast garnek rzymski mam z hipermarketu. Zamiast trzech piersi gęsich użyłam tylko jedną, ale do mojego 4-litrowego garnka śmiało zmieściłyby się dwie podwójne piersi.

Składniki
  • 1 podwójna pierś gęsi (około 1 kg)
przyprawy do marynaty:
  • tyle niezbyt czubatych łyżek soli kamiennej niejodowanej, ile piersi podwójnych 
  • 3 ząbki czosnku przekrojone na kilka części
  • 1/2 łyżeczki jałowca
  • 1/2 łyżeczki ziela angielskiego (powinno być mielone, ale nie miałam - rozgniotłam tłuczkiem duże ziarna)
  • 1/2 łyżeczki cząbru
  • 1/2 łyżeczki kolendry (powinna być mielona, ale też nie miałam - rozgniotłam tłuczkiem duże ziarna)
  • 1/2 łyżeczki rozmarynu (w oryginale był tymianek, ale nie miałam, a bardzo lubię rozmaryn)
  • 1/2 łyżeczka pieprzu czarnego (dałam mielony, a w oryginale był w ziarenkach - nie miałam)
  • tyle litrów wody ile piersi podwójnych (ja dałam nieco ponad jeden litr)
do posypania przed pieczeniem:
  • czosnek granulowany
  • pieprz ziołowy (w oryginale był biały, ale nie lubię jego zapachu)
dodatkowo:
  • sznurek wędliniarski
         
 

Z piersi wycinamy kadłub, ale tak aby nie poharatać zbytnio mięsa. Możemy ten kadłub zamrozić na rosół.

Przygotowujemy marynatę w dużym plastikowym pojemniku: nalewamy nieco ponad 1 litr wody i dodajemy czosnek oraz przyprawy. Mieszamy porządnie marynatę i wkładamy do niej gęsią pierś. Trzymamy pod przykryciem od 2 do 5 dni w lodówce.

Po tym czasie wyjmujemy pierś z marynaty i osuszamy ją papierowym ręcznikiem. Posypujemy pierś ulubionymi przyprawami: ja dałam czosnek granulowany i pieprz ziołowy. Pierś zwijamy ciasno w roladkę i obwijamy mocno sznurkiem wędliniarskim.

Obie części garnka rzymskiego napełniamy wodą do połowy wysokości na 30 minut przed pieczeniem. Potem wylewamy wodę z garnka i umieszczamy w nim spętaną gęsią pierś.

Garnek rzymski bardzo źle znosi nagłe zmiany temperatury, może nawet pęknąć. Dlatego wstawiamy go do nienagrzanego piekarnika. Na początku ma się on delikatnie nagrzewać:

  • nastawiłam 50 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • potem nastawiłam piekarnik na 100 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • następnie nastawiłam piekarnik na 150 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • na koniec nastawiłam piekarnik na 200 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury - i dopiero wtedy nastawiłam 90 minut na zegarze.
Piekarnik cały czas chodził na obu grzałkach.


Po upływie 90 minut zaglądamy do gęsi i odlewamy tłuszcz do miseczki. Należy też gęś poobracać na inne strony, żeby się równomiernie przypiekła od góry. Pieczemy jeszcze 10 minut bez pokrywki, a potem wyłączamy piekarnik i odkładamy gęś do wystygnięcia.

Aby wyczyścić pory garnka rzymskiego po pieczeniu mięsa od razu zalewamy dolną część wrzątkiem, gdy garnek jest jeszcze gorący. Wrzątek wylewamy po chwili. Możemy od razu powtórzyć tę czynność, jeżeli piekliśmy coś bardzo aromatycznego, np. rybę.


sobota, 3 grudnia 2016

Rozkoszne ciasto fistaszkowe

W zasadzie miało to być ciasto snickersowe, ale ta nazwa nie oddawałaby w pełni jego fistaszkowatości. Wyszło po prostu wyśmienite i nieprzyzwoicie kremowe. Przepisy na poszczególne jego części zapożyczyliśmy z innych naszych ciast.

Składniki

na blat do ciasta:
  • 4 jajki
  • 4 czubate łyżki mąki
  • 2 budynie 
  • 0.4 szklanki cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki kakao

na krem między blaty:
  • 300 g serka jogurtowego Almette (łącznie 2 opakowania)
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1 bardzo czubata łyżka masła orzechowego
  • 100 g czekolady wedlowskiej Karmellove

na krem na górę:
  • 150 g masła orzechowego
  • 150 g serka mascarpone
  • 100 g białej czekolady
  • 1 czubata łyżka śmietanki 30%
na przybranie:
  • 150 g niesolonych orzeszków
  • 100g czekolady wedlowskiej Karmellove
  • 1 płaska łyżeczka kakao
  • 2 łyżki śmietanki 30%

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy je na sztywno. Dodajemy cukier i cały czas ubijając dodajemy po jednym żółtku. Dosypujemy przesianą mąkę z budyniem, proszek do pieczenia i kakao. Dużą okrągłą tortownicę namaślamy, oprószamy tartą bułką i przelewamy do niej ciasto. Pieczemy przez 25 minut w piekarniku nagrzanym do 175 stopni. Po wystudzeniu ciasta kroimy je na dwa blaty. Powinno się ściąć czubek, jeżeli ciasto wyszło zbyt wypukłe, ale nam się nie chciało (potem żałowałam, bo wyszło krzywo!).

Robimy krem pomiędzy blaty: czekoladę łamiemy na kostki i roztapiamy w rondelku na bardzo małym ogniu. Następnie miksujemy ją robotem kuchennym z serkiem Almette i jedną łyżką cukru pudru i bardzo kopiastą łyżką masła oprzechowego. Smarujemy kremem dolny blat i kładziemy na to górny blat. Staramy się nie wyjeść zbyt wiele kremu - większość powinna trafić na ciasto!

Czas na wierzchni krem i przybranie: masło orzechowe miksujemy z serkiem mascarpone, śmietanką 30% i białą czekoladą rozpuszczoną w rondelku. Krem rozsmarowujemy na cieście i posypujemy pokruszonymi orzechami, wgniatając je ręką. 

Ostatnią czekoladę Karmellove rozpuszczamy w rondelku ze śmietanką 30% - można dodać łyżeczkę kakao, żeby polewa różniła się kolorystycznie od orzeszków. Polewamy ciasto w nieregularne esy-floresy.




Jagnięcina po cygańsku

Przepis (co prawda na karkówkę) podpatrzyłam na blogu Gotuj z Prezesem. Pozmieniałam rodzaj mięsa oraz proporcje i wyszło z tego absolutnie przepyszne danie, które zamierzam regularnie serwować na imprezach rodzinnych. Małżonek wydawał tak głośne pomruki ukontentowania podczas jedzenia, jakby go ktoś co najmniej po plecach drapał. Dopiero podczas jedzenia wpadłam na to, że mogłam potrawkę podać z kaszą lub ryżem - wtedy wystarczyłoby jej na dwa dni. No ale trudno, było, minęło.

Składniki

na potrawę właściwą:
  • 60-65 dag jagnięciny
  • 25 dag pieczarek
  • 1 cebula
  • 1 czerwona papryka
  • 2 kiszone ogórki
  • mąka
  • odrobina oleju
przyprawy do mięsa:
  • sól
  • pieprz
  • kebab-gyros, albo jakaś inna ulubiona
do sosu:
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1.5 łyżki octu winnego
  • 3 łyżeczki przecieru pomidorowego
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 łyżka miodu
  • 2 łyżeczki musztardy
  • 1 łyżka czosnku niedźwiedziego
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • spora szczypta soli
  • spora szczypta pieprzu
  • malusi chlupek chilli
  • 1/3 szklanki wody

Jagnięcinę kroimy na kawałki wielkości idealnej na spory kęs. Obsypujemy mięso przyprawami i odstawiamy do lodówki na kilka godzin, żeby się przegryzło. Po tym czasie taplamy mięso w mące i wrzucamy na patelnię z rozgrzanym olejem. Podsmażamy we wszystkich stron, aż mięso się obrumieni. W międzyczasie możemy pokroić drobno pieczarki, paprykę i ogórki. Cebulę kroimy w cienkie ćwierć-krążki.


W naczyniu żaroodpornym układamy warstwy: całe podsmażone mięso, ćwierć-krążki cebuli i pokrojone warzywa wymieszane ze sobą uprzednio.

1/3 szklanki wody wylewamy na patelnię, na której smażyło się mięso i gotujemy na małym gazie przez chwilę. Możemy w tym samym czasie wymieszać pozostałe składniki na sos. Na końcu do sosu dodajemy wodę z patelni (woda ta zdążyła już wchłonąć aromaty pozostałe po mięsie), mieszamy porządnie i zalewamy zawartość naczynia żaroodpornego.


Pieczemy całość pod przykryciem przez 90 minut w 200 stopniach, a potem pożeramy w 3 minuty.




środa, 30 listopada 2016

Węgierska zupa pieczarkowo-cebulowa

Miała to być węgierska zupa grzybowa, ale tak naprawdę jest to zupa grzybowo-mocno-cebulowa. Nie, żeby mi przeszkadzało, czy coś. Przepis znalazłam [ tu ] i trochę przeinaczyłam ilości składników, żeby zupa wystarczyła chociaż na dwa dni. Pachnie trochę dziwnie, ale jest bardzo smaczna :)

Składniki
  • 500 g małych pieczarek
  • 3 cebule
  • 1.5 szklanki mleka
  • 2 szklanki wody
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2 płaskie łyżki stołowe słodkiej papryki
  • 1 lub 2 pęczki koperku
  • masło do smażenia
  • 2 łyżki stołowe mąki
  • nie wytrzymałam i dałam 1/4 kostki rosołowej (bo więcej nie miałam...)

Pieczarki obieramy ze skórki i kroimy je na pół, nóżki również przepoławiamy. Cebulę rozdrabniamy bardzo mocno robotem kuchennym. Na patelni rozgrzewamy masło o przysmażamy pieczarki, aż odparuje z nich woda. Wtedy dokładamy jeszcze trochę masła i cebulę. Smażymy, aż cebula się porządnie zeszkli, a nawet przyrumieni. 

W rondelku roztapiamy masło, dodajemy mąkę i, gdy wytworzy się zasmażka, zalewamy mlekiem. Rozbełtujemy porządnie miksturę, a gdy zacznie gęstnieć, umieszczamy ją w garnku wraz z pieczarkami i cebulą. Dolewamy wodę, dodajemy posiekany koperek, sos sojowy i przyprawy. Pozwalamy zupie pyrkać na małym ogniu jeszcze przez 15-20 minut, mieszając od czasu do czasu. 

Zupa jest bardzo gęsta, ale jak kto chce, może ją jeść z makaronem.


niedziela, 27 listopada 2016

Ekskluzywny torcik marchewkowy z kremem mango

Nareszcie namówiłam Małżonka na przygotowanie ciasta marchewkowego według przepisu z bloga [ Z rozkoszą ]. Zamiast ciasta wyszedł przesmakuśny i wielce ekskluzywny torcik marchewkowy z kremem o smaku mango. Mniam! Zmieniliśmy mocno skład kremu - w oryginalnym przepisie było tam sporo masła i, o zgrozo, aż szklanka cukru pudru...

Składniki

na ciasto:
  • 2/3 szklanki mąki pszennej 
  • 1/3 szklanki cukru 
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej 
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • 1 łyżeczka cynamonu 
  • 1/4 łyżeczki przyprawy do jabłecznika (bo nie mieliśmy zmielonych goździków)
  • 1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej 
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1/3 szklanki oleju 
  • 1 szklanka posiekanych orzechów włoskich (dałam też trochę migdałów, bo orzechów było mało)
  • 1 szklanka startej na średnich oczkach marchewki
  • 1 duże jabłko  również starte na średnich oczkach (w tym momencie Małżonek zaprotestował, że to będzie surówka, a nie ciasto)
  • 2 jajka
na krem:
  • 300 g serka Almette jogurtowego (czyli dwa opakowania)
  • 100 g wedlowskiej białej czekolady z cząstkami mango i chrupkami
  • 1 łyżka cukru pudru

W misce mieszamy  mąkę, cukier, sól, proszek, sodę oraz przyprawy. W kubeczku roztrzepujemy jajka z olejem. Łączymy wszystko w misce, dodajemy startą marchewkę i starte jabłko oraz posiekane orzechy.

Okrągłą tortownicę (21 cm) namaślamy i oprószamy tartą bułką. Wlewamy do niej ciasto i pieczemy je przez 50 minut w temperaturze 175 stopni: przez pierwsze pół godziny na obu grzałkach, a przez resztę czasu tylko na dolnej grzałce. Ciasto odstawiamy do wystudzenia.


Czekoladę łamiemy na kostki i roztapiamy w rondelku na bardzo małym ogniu. Następnie miksujemy ją robotem kuchennym z serkiem Almette i jedną łyżką (a nie szklanką!) cukru pudru.

Zimne ciasto kroimy na dwa blaty. Połowę kremu rozsmarowujemy między blatami, a połowę na górze. Podczas smarowania będą się odrywać drobinki ciasta, przez co wierzch będzie sprawiał wrażenie jakby był posmarowany kremem capuccino - daje to bardzo miły efekt wizualny :)

Pasztet w szynkowarze

Przepis ten wypatrzyłam na blogu [ W kuchni Danusi ] i wyglądał na tyle apetycznie, że bardzo krótko leżakował na mojej liście rzeczy do upichcenia. Wykorzystałam do jego zrobienia włoszczyznę i mięso z mojego [ rosołu z mięs wielu ].

Składniki
  • bardzo dużo mięsa rosołowego wraz z ugotowanymi warzywami - myślę, że około 1.1-1.2 kg (wykorzystałam kurczaka, łopatkę wieprzową i żeberka wołowe)
  • 1 duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 3 jajka
przyprawy:
  • 3 kopiaste łyżki stołowe kaszki manny
  • 3 płaskie łyżeczki żelatyny
  • 2 kopiaste łyżeczki majeranku
  • 1/2 łyżeczki pieprzu kolorowego do smaku
  • 2 płaskie łyżeczki soli 
  • 1 łyżeczka papryki czerwonej słodkiej
  • 2 kopiaste łyżeczki przyprawy gyros

Mięso mielimy wraz z warzywami, dodając od czasu do czasu do maszynki do mielenia cebulę i czosnek rozdrobnione robotem kuchennym. Następnie wbijamy jajka, dosypujemy wszystkie przyprawy i wyrabiamy porządnie ręką. Umieszczamy masę mięsną w szynkowarze (nie dawałam woreczka!), wstawiamy szynkowar do wody, przykrywamy pokrywką i nagrzewamy wodę do 85 stopni. Następnie parzymy sznynkowar przez 70 minut w tej temperaturze.

Po tym czasie wyciągamy szynkowar z wody, studzimy go (wystawiłam go na balkon) i wstawiamy do lodówki. Na drugi dzień rano możemy jeść pasztet na kanapkach :)


sobota, 26 listopada 2016

Chlebek z garnka rzymskiego

W zeszłym tygodniu, po bodajże dwóch latach rozmyślania na ten temat, zakupiliśmy z Małżonkiem czterolitrowy garnek rzymski. Na pierwszy ogień poszedł przepis na chleb, który znaleźliśmy na ulotce doczepionej do garnka. Zwiększyliśmy ilość mąki pszennej z 35 do 50 dag, ponieważ ciasto wyszło zbyt wodniste. Jako że było to pierwsze użycie naszego garnka, wymyliśmy go najpierw ciepłą wodą bez detergentów i namoczyliśmy na 30 minut zamiast przepisowych 15.

Składniki
  • 50 dag mąki pszennej
  • 15 dag mąki żytniej razowej
  • 7 g drożdży suszonych
  • 1/2 łyżeczki cukru
  • 1 łyżeczka soli (na przyszłość dam dwie, bo chleb był za mało słony)
  • 1 szklanka różnych ziaren - dałam słonecznik, siemię lnianę i sezam
  • 1 łyżeczka kminku (to mój dodatek)
  • około 1.75 szklanki ciepłej wody

do przygotowania garnka:
  • woda
  • oliwa
  • otręby


Składniki na ciasto wyrabiamy robotem kuchennym. Powinno ono dać się ulepić na kształt bohenka, a więc nie może mieć konsystencji owsianki. Następnie odstawiamy ciasto w ciepłe miejsce, aż do podwojenia objętości. Mi wystarczyło na to 30 minut. 

Obie części garnka zalewamy wodą do połowy wysokości na około 15-20 minut, aby gliniane pory wciągnęły wodę. Potem, podczas pieczenia, woda ta uwolni się pod postacią pary i chleb upiecze się w kąpieli wodnej. Po namoczeniu garnka osuszamy go ściereczką kuchenną, smarujemy oliwą i oprószamy otrębami. 


Gdy ciasto podwoi swoją objętość, wyrabiamy je jeszcze raz krótko robotem, aby się napowietrzyło. Ciasto formujemy w bochenek, umieszczamy w garnku rzymskim i przykrywamy pokrywką.


Garnek rzymski bardzo źle znosi nagłe zmiany temperatury, może nawet pęknąć. Dlatego wstawiamy go do nienagrzanego piekarnika. Na początku ma się on delikatnie nagrzewać - nastawiłam 50 stopni na pół godziny na obie grzałki. W tak ciepłej, ale jednak dość niskiej temperaturze chleb ma szansę jeszcze trochę podrosnąć przed właściwym pieczeniem. Po upływie pół godziny:
  • nastawiłam piekarnik na 100 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • następnie nastawiłam piekarnik na 150 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury,
  • na koniec nastawiłam piekarnik na 200 stopni i poczekałam, aż się nagrzeje do tej temperatury - i dopiero wtedy nastawiłam 50 minut na zegarze.

Po tym czasie Małżonek mój zdjął pokrywkę (była niesamowicie gorąca i parzyła nawet przez rękawice kuchenne!!!) i zostawiliśmy chleb jeszcze przez 10 minut w 200 stopniach, żeby ładnie się przyrumienił z góry.


Po upieczeniu chleba należy go od razu wyjąć z garnka, poczekać aż garnek się ochłodzi, a następnie umyć go porządnie gąbką i ciepłą wodą bez detergentów. Gorącego garnka nie stawiamy na zimne powierzchnie (ani vice versa!), można go położyć na deskę do krojenia albo jakąś grubą materiałową podkładkę. Po umyciu garnek przechowujemy otwarty aż do następnego razu. No, chyba że ten następny raz będzie dopiero za miesiąc, wtedy po paru tygodniach można położyć pokrywkę na garnku :P


Rosół z mięs wielu

(nie mylić z rosołem z kur wielu!). Poprzednie trzy rosoły zgapiłam prawie żywcem z bloga [ Klaudyny Hebdy ], z czym zresztą nigdy się nie kryłam. Nabrałam już jednak takiej biegłości w rosołach, że postanowiłam opracować mój własny autorski rosół z drobiu, wieprzowiny i wołowiny naraz. Małżonek zeznaje z zachwytem, że rosół smakuje trochę po europejsku, a trochę po azjatycku. To zapewne przez imbir, którego dodałam od cholery i jeszcze trochę :D

Rosół mój zawiera bardzo dużo mięsa, ponieważ chciałam mieć dużo resztek na pasztet z szynkowaru. Jeżeli nie planujecie robić pasztetu z resztek, możecie dać o 1/3 mniej mięsa.

Składniki
  • około 2 kg kurczaka zagrodowego
  • około 70 dag łopatki wieprzowej
  • około 35 dag żeberek wołowych
  • około 65 dag włoszczyzny

przyprawy:
  • 5 małych szalotek
  • 5 cm grubego imbiru pokrojonego na plasterki wraz ze skórką
  • 5 suszonych grzybków shitake
  • 1 kopiasta łyżka ziaren kozieradki
  • 2 listki laurowe
  • 5 ziarenek ziela angielskiego
  • 1 kopiasta łyżka czosnku niedźwiedziego
  • 1 kopiasta łyżka płatków chilli
  • 1 łyżeczka pieprzu kolorowego


Mięso myjemy, rozczłonkowujemy większe kawałki - zwłaszcza kuraka! Nie zapominamy kurakowi wyciąć gruczołu łojowego na kuprze :) Włoszczyznę natomiast obieramy ze skórki. Umieszczamy wszystkie składniki w dużym garze i zalewamy wodą. Mój duży gar jest dosyć mały i zmieściły się w nim tylko 3 litry wody. Ale nie szkodzi, bo rosół ten zrobiłam głównie po to, żeby mieć mięso rosołowe na pasztet :D



Gar przykrywamy, doprowadzamy rosół do wrzenia, a potem ma sobie pyrkać na małym gazie przez trzy i pół godziny. Po tym czasie wyławiamy z rosołu wszystkie ciała stałe. Warzywa i mięso zostawiamy, zaś kostki, skórę, listki laurowe, imbir i shitake wyrzucamy. Wywar możemy podzielić na mniejsze porcje, dorzucić mięsa i zamrozić. Część mięsa można przerobić na pasztet - przepis już wkrótce!



niedziela, 13 listopada 2016

Ciasto "Himalaje rozpusty"

Małżonek mój obchodzi właśnie dziesięciolecie swojej pracy zawodowej - i to w jednym miejscu! Z okazji tej upiekł przepyszny biszkopt z rozpustnym wręcz kremem kajmakowym z bezami. Przepis zaczerpnięto [ stąd ]

Składniki

na biszkopt:
  • 3 jajka
  • 2 czubate łyżki mąki
  • 40 g budyniu śmietankowego 
  • 1/3 szklanki cukru
  • 1.5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki kakao

na krem:
  • 200 g masła
  • puszka kajmaku
  • 90 g bez

na polewę:
  • 100 g mlecznej czekolady
  • 5 łyżek stołowych śmietanki 30%

Białka oddzielamy od żółtek i ubijamy je na sztywno. Dodajemy cukier i cały czas ubijając dodajemy po jednym żółtku. Dosypujemy przesianą mąkę z budyniem, proszek do pieczenia i kakao. Dużą okrągłą tortownicę namaślamy, oprószamy tartą bułką i przelewamy do niej ciasto. Pieczemy przez 25 minut w piekarniku nagrzanym do 175 stopni.

W międzyczasie robimy krem: do uprzednio wyjętego z lodówki masła dodajemy po łyżce kajmaku i mieszamy porządnie robotem kuchennym. Na koniec dodajemy bezy i mieszamy już delikatniej łyżką. 

Gdy biszkopt ostygnie, smarujemy go grubo kremem z bezami i robimy polewę. W małym rondelku rozpuszczamy połamaną czekoladę w pięciu łyżkach śmietanki 30%. Polewamy ciasto lekko przestudzoną polewą, a następnie zjadamy je całe naraz, bo jest takie pyszne, że nie da się go zostawić na później.



sobota, 15 października 2016

Zupa ogórkowa na czas remontu

Jako że obecnie nie jestem dumną posiadaczką podłączonej kuchenki gazowej, postanowiłam zrobić zupę ogórkową w piekarniku w prześlicznym naczyniu żaroodpornym. Wyszło z tego bardzo smaczne danie, które wystarczyło nam na dwa dni! Jest to moja pierwsza w życiu jakakolwiek zupa ogórkowa (nie tylko taka z piekarnika) i od razu wyszła idealnie, co czyni mnie boginią ogniska domowego level 1000 :)

Składniki
  • 2 ogromne ziemniaki
  • 1 marchewka
  • 1 pietruszka
  • 3 duże kiszone ogórki
  • 1 pęczek koperku
  • 1 pęczek natki pietruszki
  • 500 g mielonej łopatki
  • 1 kostka rosołowa
  • 1/2 małego kubeczka jogurtu
  • ulubione przyprawy do mięsa mielonego (ale nie sól!)


Warzywa obieramy ze skórki i kroimy drobno w talarki, zaś mięso mieszamy z ulubionymi przyprawami i posiekaną natką. Mięsa nie solimy, ponieważ sól i tak będzie zawarta w kostce rosołowej. Ogórki kroimy w kostkę lub ścieramy na tarce. W naczyniu żaroodpornym układamy na zmianę warstwy warzyw, ogórków i małych pulpecików "ukulanych" z mięsa. 


Z kostki rosołowej przygotowujemy 3 szklanki bulionu, dodajemy posiekany koperek i pół kubeczka naturalnego jogurtu, żeby zabielić zupę. Mieszamy dokładnie bulion i zalewamy warzywa i mięso. O ile pulpeciki mogą wystawać ponad poziom bulionu, to warzywa już nie powinny.


Zupę pieczemy w 200 stopniach bez przykrycia przez 50 minut. Przed wyjęciem zupy z piekarnika dźgamy ziemniaki patyczkiem do szaszłyka i w razie potrzeby pieczemy trochę dłużej.


sobota, 17 września 2016

Ciasto Szyrwani-nan

To miały być ciastki :D Duuuużo ciastków :D Ale nawet po zwiększeniu ilości mąki o 30% masa ciastowa nadal była półpłynna, nie chciała dać się uwałkować, a już na pewno nie dałoby się z niej wyciąć miliona ciasteczek w kształcie półksiężyca. Ciasto wylądowało więc w blasze, a sprytny Małżonek próbował mnie przekonać, żeby je pociąć w półksiężyce już po upieczeniu. Przecież nikt się nie zorientuje ;) Przepis pochodzi z książki "Kulinarny Kaukaz - smaki, tradycje, receptury".

Składniki
  • 800 g mąki (w oryginalnym przepisie było 600 g)
  • 80 g + 1 łyżeczka cukru pudru (w oryginalnym przepisie było aż 250 g!!!!!!!)
  • 150 g masła
  • 3 jajka 
  • 1 szklanka mleka
  • 75 g migdałów
  • 150 g rodzynek
  • 100 g kandyzowanych owoców (dałam 50 g suszonych moreli i 50 g suszonego mango)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Migdały parzymy wrzątkiem, zdejmujemy z nich skórkę i suszymy, następnie mielimy je drobno z jedną łyżeczką cukru pudru aż do uzyskania konsystencji papki. Można do migdałów dodać chlupek mleka, jeżeli pęd powietrza od ostrzy robota kuchennego unosi migdały do góry i nie pozwala ich zmielić (mój robot tak robi z wszelkimi bakaliami!). Kandyzowane owoce i rodzynki mielimy razem bardzo drobno. 

Masło ucieramy aż do osiągnięcia śmietankowej konsystencji. Dwa żółtka ucieramy z cukrem pudrem, a trzy białka ubijamy na sztywno. Jedno żółtko zostanie na później do obmyźgania ciasta. 

Żółtka z cukrem ubijamy z masłem, dodając stopniowo połowę mleka. Pod koniec ubijania dodajemy pianę z białek.

Posiekane migdały mieszamy z resztą mleka i łączymy z masą żółtkowo-maślaną ubijając przez parę minut. Do tej masy dodajemy połowę mąki dalej miksując. Dodajemy do masy zmielone bakalie i dalej ubijamy. Na końcu dodajemy resztę mąki z proszkiem do pieczenia i zagniatamy mocno.

Nawet nie próbujemy wałkować ciasta ani niczego z niego wycinać :D Zamiast tego wykładamy głęboką blaszkę papierem do pieczenia i formujemy na niej prostokąt z masy ciastowej. Prostokąt ten można obmyźgać roztrzepanym żółtkiem. 

Ciasto zapiekamy w 200 stopniach przez 20 minut: najpierw na obu grzałkach przez 10 minut, a potem już tylko na górnej grzałce.

środa, 14 września 2016

Czudu po abchasku

... czyli taka pizza z twarogiem :D Ciasto wyszło nieziemskie, ale farsz doprawiłam zbyt delikatnie. Brakuje mi tam czosnku, może być niedźwiedzi. Małżonek zajadał się, aż mu się uszy trzęsły, a ja już obmyślam wersję z jagnięciną i warzywami, tylko wtedy to już nie będzie się nazywało "czudu", tylko pewnie jakoś inaczej. Przepis pochodzi z książki "Kulinarny Kaukaz - smaki, tradycje, receptury".

Składniki

na farsz:
  • 200 g twarogu (kupiłam półtłusty)
  • 1 jajko
  • 2 łyżki śmietany + ciut do posmarowania ciasta
  • 1 pęczek szczypioru
  • sól do smaku
  • następnym razem dodałabym czosnek niedźwiedzi i więcej soli!!!
na ciasto:
  • 550 g mąki pszennej
  • 300 g kefiru
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki soli

Najsamprzód wyjmujemy kefir z lodówki, żeby nabrał temperatury pokojowej. Oczywiście przegapiłam tę uwagę w przepisie i za późno wyjęłam kefir. Ciastu to (chyba) nie zaszkodziło.

Gdy kefir będzie już miał odpowiednią temperaturę, mieszamy mąkę z połową kefiru. Drugą połowę kefiru rozbełtujemy energicznie z sodą i solą, dodajemy do mąki. Ugniatamy ciasto aż do osiągnięcia gładkiej kuli i odstawiamy je na 30 minut przykryte ściereczką.



W międzyczasie robimy farsz: twaróg ugniatamy widelcem z drobno posiekanym szczypiorkiem, dodajemy jajko i 2 łyżki śmietany, dalej mocno mieszamy. Warto mocno posolić farsz i dodać czosnek.

Ciasto rozwałkowujemy na duży kolisty kształt, chociaż mi wyszedł raczej owal, mimo tylu starań... Nakładamy farsz zostawiając wolne brzegi. Następnie brzegi zawijamy do góry i smarujemy je śmietaną.

Czudu pieczemy w 200 stopniach - najpierw piekłam je przez 12 minut na dwóch grzałkach, potem przez 13 minut na górnej grzałce, a na końcu wyłączyłam grzanie i zostawiłam czudu przez 5 minut w zamkniętym piekarniku. Chyba będziemy to jeść przez dwa dni, bo wyszło ogromne :D



wtorek, 13 września 2016

Chabizgin po osetyńsku

To już drugi przepis, jaki zaczerpnęłam z książki "Kulinarny Kaukaz - smaki, tradycje, receptury". Oryginalny przepis nakazywał użycie sera suługuni, imeretyńskiego lub bryndzy. W sklepie wydawało mi się, że sięgnęłam po odpowiedni wędzony ser, ale w domu wyszło na jaw, że jest on twarogiem - był to "litewski twaróg wędzony z czosnkiem". Na szczęście okazał się on przepyszny i w przyszłości zamierzam go kupować świadomie i z premedytacją :D

Chabizginy (aż całe dwa!) zrobiłam z połowy składników, ale i tak ledwo daliśmy radę je zjeść razem z Małżonkiem. 

Składniki

na ciasto:
  • 1.75 szklanki mąki pszennej
  • pół szklanki jogurtu typu greckiego lub bałkańskiego (w oryginale był jogurt maconi)
  • 1 jajko
  • 1/4 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1/4 łyżeczka soli

na farsz:
  • 1 średnio-duży ziemniak
  • 200 g sera suługuni, imeretyńskiego lub bryndzy (dałam litewski twaróg wędzony z czosnkiem - pycha!)
  • 1 jajko
  • odrobina stopionego masła
  • ciut soli
  • 1/2 pęczka koperku (dodałam go z własnej inicjatywy)



Najpierw robimy ciasto: jajko ubijamy lekko z solą, a jogurt mieszamy energicznie z sodą, aż zacznie się pienić. Łączymy jajko z jogurtem, a następnie stopniowo dodajemy mąkę. Ja zaczynałam od 1.5 szklanki mąki, ale potem musiałam jeszcze sporo podsypać! Ugniatamy ciasto tak długo, aż otrzymamy jedwabiście gładką kulę. Odstawiamy ciasto, żeby odpoczęło - wystarczy 40 minut w temperaturze pokojowej, pod ściereczką.

W międzyczasie robimy farsz. Gotujemy ziemniaka w osolonej wodzie, a ser/twaróg ścieramy na tarce lub rozdrabniamy widelcem. Do sera/twarogu dodajemy rozgniecionego ziemniaka, jajko, roztopione masło i odrobinę soli. Ja dodałam jeszcze drobno posiekany koperek, bo brakowało mi w farszu jakiejś zieleniny.

Ciasto dzielimy na dwie części i każdą z nich wałkujemy w duże koło, trochę większe od talerza obiadowego. Na każdym kole odcisnęłam kształt talerzyka śniadaniowego, żeby wiedzieć dokąd nałożyć farsz. Ciasto nieprzykryte farszem zawijamy w falbanki, zostawiając na środku otwór wielkości około 7 cm. Przed pieczeniem można posmarować chabizgin roztopionym masłem lub roztrzepanym jajkiem.


Chabizgin zapiekamy w 210 stopniach: przez pierwsze 13 minut na dwóch grzałkach, a potem przez 12 minut tylko na górnej grzałce.