czwartek, 26 marca 2015

Pierś kurczaka nadziewana szpinakiem

Ten przepis również pochodzi z gazetki Biedronki, ale pozmieniałam trochę ilości i proporcje. Wyszło nawet smaczne (a na pewno bardzo zdrowe!), chociaż nie wyglądało tak ładnie jak powinno było. To tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że ładny kolor przypieczonego kurczaka w gazetkach kulinarnych osiągany jest dzięki użyciu oleju silnikowego. Danie podałam z przepysznym sosem serowym.

Składniki
  • 2 piersi kurczaka
  • 3 łyżki suszonych pomidorów bez zalewy (kupuję je w młynie w Pruszczu)
  • 100 g świeżego szpinaku
  • 1 mała cebulka (dałam czerwoną)
  • 2 ząbki czosnku
  • odrobina Kujawskiego oleju smakowego pomidor + bazylia + czosnek
  • sól, pieprz do smaku


Na patelni lub w woku podgrzewamy olej i podsmażamy na nim drobno posiekaną cebulę i czosnek przeciśnięty przez praskę. Po dwóch minutach dodajemy szpinak i suszone pomidory, dusimy przez 5 minut i doprawiamy do smaku.

Piersi kurczaka rozcinamy na pół, ale nie do końca. Na każdą pierś nakładamy połowę farszu i zawijamy z powrotem płatem mięsa. Piersi smarujemy z wierzchu cienką warstewką oleju smakowego. Pieczemy w piekarniku przez 25 minut razem z frytkami w 200 stopniach.


Sos serowy

Przepis na ten absolutnie wspaniały sos znalazłam w gazetce Biedronki (Tygodniowe Inspiracje, nr 11/2015). Po użyciu sosu do obiadu, resztę wyjadłam łyżką prosto z rondelka, takie pyszne to było! Teraz mam taki niecny plan, żeby zrobić zupę o takim smaku.

Składniki
  • 1 ząbek czosnku
  • 150 g sera pleśniowego (kupiłam Delikate Blue z Biedronki)
  • 200 ml śmietanki 30%
  • 1 łyżka masła
  • sól, pieprz do smaku


W rondelku rozpuszczamy masło i podsmażamy krótko ząbek czosnku przeciśnięty przez praskę. Następnie wlewamy śmietankę i dodajemy pokruszony ser pleśniowy. Gotujemy sos na małym ogniu przez około 10 minut mieszając często. Pod koniec doprawiamy solą i pieprzem.

sobota, 21 marca 2015

Ramen, czyli japoński rosół z wodorostem i sfermentowaną rybą 

Jednym z moich postanowień noworocznych było przyrządzenie jakiejś japońskiej potrawy. Ostatnio przeglądałam sobie przepisy na Ziołowym Zakątku i natrafiłam na ramen, czyli japoński rosół zawierający oprócz mięsa także wodorosty i... sfermentowaną rybę. Od razu pomyślałam, że to coś w sam raz dla mnie :D
Konieczność kupienia wielu tajemniczych składników sprawiła, że aż trzy tygodnie nosiłam się z zamiarem ugotowania ramenu.


Na powyższym zdjęciu widnieją:
  • mirin (to w buteleczce), czyli sfermentowane wino ryżowe,
  • wodorosty nori (takie jak do robienia sushi),
  • wodorosty kombu (u góry po prawej),
  • makaron taki jak do zupek chińskich (do jednego obiadu użyłam tylko połowę opakowania),
  • grzyby shiitake,
  • jagody goji (takie czerwone, w pudełeczku),
  • imbir (a to akurat całkiem normalny składnik),
  • suszona sfermentowana ryba bonito w granulkach (na dole po prawej) - chciałam kupić taką w płatkach, ale nie mieli :(
Kompletnie nie wiedziałam, ile dodać tej suszonej ryby i chyba dodałam za mało, bo wywar był mniej esencjonalny, niż to sobie wyobrażałam. Po prostu założyłam, że wersja w proszku będzie pewnie bardziej skondensowana, niż wersja w płatkach (a raczej nie była). Następnym razem dodam ze 2-3 łyżki zamiast tylko jednej.

Mirin, kombu, zgniłą sproszkowaną rybę i grzyby kupiłam w Kuchniach Świata w Galerii Bałtyckiej - pracownicy tego przybytku nie wiedzieli za bardzo co mają na stanie ani jak to wygląda, ale nadrabiali sympatycznością i entuzjazmem. Pozostałe składniki pochodzą z Carrefoura.

Początkowo sceptycznie nastawiony do idei jedzenia wodorostów i zgniłej ryby Małżonek ze zdziwieniem stwierdził, że zupa jest przepyszna :) Na pewno będę ją częściej robić! Zwłaszcza, że za składniki zapłaciłam majątek, ale jest ich tyle, że starczą mi jeszcze na wiele razy, więc nie kwalifikuję tej potrawy jako drogiej.

Składniki mięsne i wywarowe wystarczają na przygotowanie około 5 litrów ramenu (czyli jakieś 5 dni jedzenia), zaś składniki dodatkowe do przybrania podałam tylko na jeden obiad dla dwóch osób, z których jedna wzięła dokładkę (o dziwo, nie byłam to ja!). Więc ilościowo tak naprawdę dla trzech osób.

Składniki

mięso:
  • 6 skrzydełek kurczaczych
  • 30 dag łopatki wieprzowej
  • kilka żeberek wieprzowych (bodajże 5)
  • w oryginalnym przepisie zamiast łopatki i żeber był schab z kością, ale ja za nim nie przepadam
  • odrobina oleju do smażenia (użyłam olej sezamowy do potraw z woka, żeby było jeszcze bardziej azjatycko, poza tym kończył mu się powoli termin ważności)
inne składniki wywaru:
  • 2-3 łyżki ryby bonito w proszku (ale jakbyście kupili taką w płatkach, to lepiej dać 1/3 kubeczka)
  • 1 arkusik wodorostów kombu (w opakowaniu było ich 5, czy 6)
  • 5 cm imbiru pokrojonego w grube plasterki
  • 3 cebule pokrojone na grube plastry
  • 5 ziarenek czarnego pieprzu
  • 1/2 łyżeczki ziaren ziela angielskiego
  • 6 suszonych grzybków shiitake
  • 1 łyżka jagód goji 
  • 1 papryczka chilli pokrojona w paski
  • 5-6 litrów wody (mój garnek tyle nie pomieścił, po wrzuceniu powyższych składników weszło tylko 4.5 litra)
  • 1/3 kubeczka sosu sojowego (dałam jasny)
  • 2 łyżki stołowe mirinu
dodatki do przybrania (na jeden obiad dla 2-3 osób):
  • 2 jajka ugotowane na twardo
  • 1 czerwona papryczka chilli
  • 1/2 arkusika wodorostów nori
  • około 25 g kiełków (dałam kiełki rzodkiewki)
  • 1 pęczek szczypioru cebuli dymki
  • około 125 g makaronu takiego jak do zupek chińskich


Poprzedniego dnia bierzemy jeden arkusik wodorostów kombu, tniemy go nożyczkami na wąskie paski i zalewamy kubkiem wody. Ma tak stać przez noc przykryte folią. Na zdjęciu widać, że ja zbyt grubo pokroiłam kombu, bo tylko na cztery części. Nie wiedziałam że mocno zwiększy swoją objętość:


Rano wodorost był bardzo obślizły w dotyku, tak jakby pokryty ślimaczym śluzem. Po prostu ohyda :D Autorka przepisu pisze, że można też dodać suchy wodorost od razu do wywaru i chyba tak zrobię następnym razem, aby uniknąć obrzydzenia przy dotykaniu namoczonego kombu.

W dniu robienia ramenu, na patelni lub w woku rozgrzewamy olej i obsmażamy łopatkę aż do zarumienienia.

Do garnka wkładamy: umyte skrzydełka i świńskie żeberka, obsmażoną łopatkę, wodorosty kombu wraz z wodą, w której się moczyły i wszystkie inne składniki wywaru oprócz sosu sojowego i mirinu - te dodamy dopiero na końcu. Zalewamy to wszystko wodą i gotujemy na bardzo małym ogniu około 4 godzin od momentu "prawie wrzenia", ale tak aby nie wrzało. Jeżeli są szumowiny, to je zbieramy. U mnie prawie ich nie było, więc sobie darowałam.


Po tym czasie przecedzamy wywar do innego garnka i przy okazji sortujemy do różnych talerzy: mięso, wodorosty i grzyby, cebulę i jagody goji. Wywar doprawiamy 1/3 kubeczka sosu sojowego i 2 łyżkami mirinu.

Łopatkę kroimy w plastry i od razu obieramy też z mięsa skrzydełka. W jednym dniu można np. podać ramen z kurczaczą częścią mięsa, a w kolejnym dniu z wieprzową.

Gotujemy jajka, siekamy szczypiorek z dymki oraz papryczkę chilli (wycięłam ziarenka, bo to chyba one są najbardziej ostre). W oryginalnym przepisie nie podano, co się robi z odsączonymi wodorostami kombu, grzybami shiitake i cebulą, ale tyle zapłaciłam za składniki, że postanowiłam je wykorzystać do samego końca :D Grzyby shiitake posiekałam drobno, a wodorosty kombu pocięłam w paseczki (potem okazało się, że nie mają żadnego smaku). Arkusik wodorostów nori pocięłam nożyczkami na małe kwadraciki. Podczas krojenia dodatków można już ugotować makaron, chociaż trwa to bardzo krótko (około 2 minut we wrzątku).


Na zdjęciu widać:
  • na desce do krojenia: papryczkę chilli, szczypiorek/natkę z dymki, jajka, kiełki,
  • na górnym małym talerzyku: wodorosty nori,
  • na dolnym małym talerzyku: po lewej pokrojone shiitake, po prawej pokrojone kombu (mały kawałek),
  • w dużym talerzu: cebula z jagodami goji,
  • w miseczkach: nałożone mięso i makaron.

Każdy sobie ładuje ulubione dodatki do miseczki, po czym zalewa się to wszystko 2-3 chochelkami wywaru. Połowę cebuli z jagodami goji zostawiłam na drugi dzień (noc spędzi w wywarze).


To chyba najdłuższe danie, jakie kiedykolwiek robiłam, ale wyszło bardzo smaczne. Po odłożeniu porcji na drugi dzień rozlałam resztę wywaru do trzech wiaderek po twarogu na sernik i zamroziłam na czarną godzinę.


poniedziałek, 16 marca 2015

Sernik orzechowy

Nienawidzę serników, są nudne i brejowato-zawiesiste. Jednakże w sobotę mieliśmy rocznicę pierwszej randki (takiej na żywo, nie internetowej), a Małżonek uwielbia serniki, więc się skusiłam. Przepis zaczerpnęłam z Gotuję bo lubię, upiekłam sernik w małej tortownicy, ale następnym razem użyję większej. Owszem, ciasto było smaczne. Ale i tak nienawidzę serników!

Składniki

na spód:
  • 120 g herbatników
  • 60 g stopionego i przestudzonego masła
na masę serową:
  • 1 kg twarogu sernikowego (kupiłam w wiaderku w Biedronce)
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 5 jajek
  • 1 szklanka śmietanki 30%
  • 200 g białej czekolady
  • 3 kopiaste łyżki masła orzechowego
  • 2 łyżki mąki kukurydzianej
do przybrania:
  • kilka(naście?) łyżek masy krówkowej
  • spora garść orzeszków ziemnych (niesolonych)



Herbatniki kruszymy drobno i łączymy z masłem na masę o konsystencji mokrego piasku. Spód tortownicy wykładamy masą i odstawiamy do lodówki.

W rondelku na małym ogniu podgrzewamy śmietanki z połamaną czekoladą aż do rozpuszczenia tejże. Masę odstawiamy następnie do ostudzenia. W misce umieszczamy wszystkie składniki masy serowej, łącznie z przestudzoną czekoladą, i miksujemy krótko (aczkolwiek porządnie). Tak przygotowaną masę serową przelewamy na wcześniej przygotowany spód.

Sernik pieczemy przez 70 minut w piekarniku nagrzanym do 160 stopni. Po tym czasie środek sernika będzie się wydawał płynny, ale potem i tak stężeje.

Orzeszki miażdżymy tłuczkiem na mniejsze kawałki. Na przestudzonym serniku rozsmarowujemy masę krówkową i układamy serduszko z orzeszków :) Masa krówkowa już po kilku godzinach ścieknie na środek sernika, trzeba więc go szybko zjeść.




Zupa-krem z brokułów

Przepis na tę przepyszną zupę zgapiłam z Kuchennych Wzlotów i Upadków Młodej Mężatki. Od razu postanowiłam włączyć to danie do wiosennej akcji "przemycamy mężom warzywa w jedzeniu". Zupa jest lekka, łatwa, przyjemna i bardzo tania :)

Składniki
  • 2 cebule (dałam jedną czosnkową i jedną czerwoną)
  • 1 ogromna marchew
  • 1 brokuł
  • 3 ziemniaki
  • 1 l bulionu warzywnego
  • odrobina oliwy
  • sól, pieprz
  • ewentualnie: szczypta tartego sera do przybrania


Na oliwie podsmażamy przez kilka minut posiekaną cebulę, następnie dodajemy pokrojone w plastry ziemniaki, marchew i różyczki brokułów. Całość smażymy razem przez parę minut. Zalewamy warzywa gorącym bulionem i gotujemy pod przykryciem przez 20 minut. Następnie przestudzamy zupę, wlewamy ją do blendera i rozdrabniamy na gładki krem. Przelewamy z powrotem do garnka, doprawiamy do smaku i doprowadzamy do wrzenia. Zupę podajemy posypaną serem i/lub grzankami.


Na wesoło: wegetarianizm

Blok mleczny

Przepis na ten bakaliowy ulepek zaczerpnęłam z Moich Wypieków. Podobno miał być dobry do spożycia już na drugi dzień. No i był, ale taki sobie. Za to w kolejnym dniu zaczął smakować wprost przepysznie! Będę go przyrządzać od czasu do czasu.
Składniki
  • 250 g mleka w proszku
  • 100 g cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego - 16 g (nie miałam i nie chciało mi się wychodzić - dałam chlupek aromatu waniliowego)
  • 75 g masła
  • 1/2 szklanki wody
  • 300 g ulubionych bakalii (dałam 150 g suszonej żurawiny i 150 g pokruszonych orzeszków ziemnych)
  • następnym razem chętnie dodam wiórki kokosowe i drobno pokruszoną ciemną czekoladę

W rondelku rozpuszczamy masło, cukier, wodę i cukier waniliowy. Dokładnie mieszamy i zostawiamy do ostygnięcia. W misce mieszamy mleko w proszku i bakalie, po czym powoli wlewamy rozpuszczoną zawartość garnuszka mieszając cały czas. Keksówkę wykładamy folią aluminiową i przelewamy masę, wyrównując łyżką. Wstawiamy do lodówki na 24 do 48 godzin. Możemy kroić blok na plastry lub wyjadać go mocną i niewyginającą się łyżeczką.


środa, 11 marca 2015

Pikantne muffiny indycze

Zupełnie nie chciało mi się dzisiaj robić obiadu, popełniłam więc szybkie pikantne muffiny indycze, które upiekłam razem z frytkami. Podane składniki pozwalają na przygotowanie obiadu dla dwóch osób na dwa dni. Przygotowanie trwa jakieś 5 minut, kolejne 30 minut zajmuje pieczenie.

Składniki
  • 1 kg mielonego mięsa indyczego
  • 2-3 pęczki ulubionej zieleniny (dałam 2 natki pietruszki i 1 koperek)
  • 1 ogromna cebula
  • 1/2 łyżeczki pieprzu
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 3 łyżeczki ostrej papryki
  • 1 łyżeczka czosnku granulowanego
  • olej do natłuszczenia foremki


Zieleninę siekamy drobno, cebulę ścieramy na tarce i mieszamy porządnie wszystkie składniki, wyrabiając je rękoma na jedwabistą masę. Natłuszczamy muffinową foremkę i umieszczamy w niej mięsną masę - może być "z górką", mięso i tak się skurczy podczas pieczenia.


Muffiny zapiekamy przez 30 minut w 200 stopniach. Podajemy z frytkami polanymi sosem tzatziki oraz surówką.


wtorek, 10 marca 2015

Pomidorówka z kukurydzą i porem wg przepisu Magdy

Ten przepis dostałam wieki temu od mojej koleżanki. Dawno jednak nie robiłam tej zupy, ze względu na obecność pomidorów, za którymi nie przepada mój Mąż. Dzisiaj się scwaniłam i wrzuciłam przestudzoną zupę do blendera - po pomidorach nie ma ani śladu ;) Zupa smakuje bardzo słodko-ostro i meksykańsko, idealnie pasują do niej grzanki i może szczypta tartego sera.

Składniki
  • 1 por
  • 1 puszka pomidorów
  • 1 puszka kukurydzy konserwowej
  • 1 kostka rosołowa warzywna
  • 2 łyżki stołowe masła, lekko kopiaste
  • 3 płaskie łyżki stołowe mąki (dałam kukurydzianą)
  • 2 łyżeczki ziół prowansalskich
  • 2 łyżeczki ostrej papryki
  • 1/2 łyżeczki pieprzu
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 4-6 łyżek stołowych keczupu (nie przecieru - ma być słodkie!)
do przystrojenia:
  • 4 kromki chleba tostowego
  • spora szczypta tartego sera
  • spora szczypta koperku lub natki pietruszki

Białą część pora siekamy drobno. Masło roztapiamy teflonowym garnku na małym ogniu, a gdy osiągnie stan ciekły, wrzucamy posiekanego pora i szklimy go trochę. W międzyczasie możemy zagotować litr wody i rozrobić go z kostką rosołową. Zaraz po osiągnięciu przez pora stanu przyszklistości dodajemy trzy łyżki mąki i mieszamy. Od razu dolewamy gorący bulion, wrzucamy zawartość puszki kukurydzy łącznie z zalewą oraz pomidory z puszki.

Gotujemy na średnim ogniu przez ok 25 minut, po czym odstawiamy do schłodzenia i rozdrabniamy w blenderze. Doprawiamy przyprawami i keczupem i ponownie zagotowujemy. W międzyczasie kroimy pieczywo tostowe w kostkę i zbrązowiamy na suchej patelni. Zupę podajemy przystrojoną koperkiem/natką, grzankami i szczyptą ulubionego tartego sera.

poniedziałek, 9 marca 2015

Lekka zupa rybno-krewetkowa

Składniki do tego przepisu wzięłam z portalu Przyślij Przepis, ale zmieniłam mocno sposób wykonania zupy. W rezultacie otrzymałam przepyszny rosołek o rybnym posmaku.

Składniki
  • 20 dag kapusty pekińskiej
  • 1 średnia cebula
  • ok. 20 dag filetu z mintaja
  • 10 krewetek (użyłam krewetek białych)
  • 2 łyżeczki startego imbiru
  • 1 jajko
  • 1 natka pietruszki
  • 3 łyżki oleju sezamowego lub innego oleju do potraw z woka (często są dostępne w Lidlu)
  • 2 łyżki sosu sojowego (dałam jasny)
  • 1 kostka bulionu warzywnego
  • opcjonalnie: makaron jajeczny (np. "Dobrusia" albo "Szlachecki - krajanka")
Kapustę pekińską szatkujemy, a cebulę kroimy w ćwierć-krążki. Przysmażamy warzywa na oleju sezamowym aż zaczną brązowieć. Wówczas zalewamy je litrem wody, dodajemy rozdrobnioną kostkę bulionu warzywnego i doprowadzamy do wrzenia. W międzyczasie możemy oczyścić krewetki. Połowę z nich kroimy na plasterki, a połowę nie - będą ładnie wyglądać po nalaniu zupy do misek :) Rybę kroimy w kostkę, imbir ścieramy na tarce, a natkę pietruszki siekamy drobno.

Gdy zupa zacznie wrzeć, skręcamy ogień na minimum, dodajemy pokrojoną rybę, krewetki, imbir, natkę i sos sojowy. Gotujemy przez 10 minut. Następnie dodajemy surowe rozbełtane jajko, mieszamy porządnie i wyłączamy ogień.

Przed nalaniem zupy możemy położyć na dnie miseczek po sporej "szczypcie" makaronu jajecznego, po kilku minutach od zalania gorącą zupą będzie już miękki.


sobota, 7 marca 2015

Domowa tortilla pełnoziarnista

Do tortillowego przepisu z bloga Vegazone podchodziłam aż dwa dni z rzędu. Za pierwszym razem wyszła mi dykta, co do której nie miałam pewności, czy mam ją zjeść, czy raczej doszczelnić nią poddasze... Za drugim razem dodałam więcej wody i oleju i wyszło wręcz idealnie :) Domowa tortilla smakuje o wiele lepiej niż ta sklepowa, gumiasta i pełna E-dodatków. W dodatku jej przyrządzenie kosztuje kilka razy mniej, niż kupno gotowych tortilli. Z podanych składników wychodzi 6 sztuk.


Składniki
  • 2 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej
  • 180 ml gorącej wody (w oryginalnym przepisie było o 20 ml mniej)
  • 2.5 łyżek oleju (o 0.5 łyżki więcej niż w oryginalnym przepisie)
  • szczypta soli
  • następnym razem chętnie dodałabym słodką paprykę i jakieś zioła
Mieszamy wodę z solą, zalewamy gorącą wodą (taką 2-3 minuty po zagotowaniu) i dodajemy olej. Najpierw mieszamy składniki łyżką, a po chwili, gdy woda trochę ostygnie ugniatamy ciasto rękoma przez 5 minut - przydadzą się tu silne męskie dłonie.


Oryginalny przepis kazał zostawić ciasto pod ściereczką na kilkanaście minut, żeby odpoczęło, ale wtedy też z ciasta ulotniłoby się dużo wody pod postacią pary. Zrezygnowałam więc z tego.

Dzielimy ciasto na 6 równych kulek, które spłaszczamy ręką. Można też podzielić na 8, jeżeli macie małą patelnię lub jeżeli nie planujecie niczego zawijać w tortille, tylko np. wolicie podgryzać ją sobie do obiadu.

Wałkujemy kulki ciasta jak najcieniej, tak aby miały grubość 1-2 mm. Być może trzeba będzie podsypać trochę mąki, żeby się nie kleiły do stolnicy. Smażymy je następnie na mocno rozgrzanej suchej teflonowej patelni, po około 30 sekund z każdej strony. Tortilla na pewno ma już dość, jeżeli na jej powierzchni pojawią się bąble. Jeżeli zostawimy ją na patelni zbyt długo, to skruszeje i nie będzie się chciała zawijać.


Jeżeli chcecie wykorzystać tortille do obwinięcia warzyw i mięsa, to lepiej jest przygotować nadzienie jeszcze przed zrobieniem tortilli - cholera jedna szybko obsycha i trzeba ją od razu jeść!

Składniki na nadzienie
  • 4 liście kapusty pekińskiej
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 1/2 ogórka szklarniowego
  • 1 cebula - czosnkowa lub czerwona
na sos czosnkowo-keczupowy:
  • mały jogurt naturalny
  • szczypta soli
  • szczypta świeżo mielonego kolorowego pieprzu
  • pół płaskiej łyżeczki czosnku granulowanego
  • łyżeczka ziół prowansalskich
  • płaska łyżka stołowa keczupu
na kurczaka gyrosowego:
  • 2 piersi kurczaka
  • chlupek zwykłego oleju
  • 1 łyżka stołowa przyprawy kebab-gyros



Najpierw przygotowujemy kurczaka gyrosowego: umyć, posiekać drobno piersi kurczaka i wrzucić je do małej miski. Dodać chlupek oleju i łyżkę stołową przyprawy gyrosowej, wymieszać porządnie. Zwykle odstawiłabym teraz kurczaka do lodówki, aby się przegryzł, ale w kebabie to nie kurczak ma dominować smakiem, lecz warzywa. Można od razu wrzucić kurczaka na rozgrzaną patelnię i smażyć go tak długo, aż będzie suchy. Cały przepis na kurczaka gyrosowego znajdziecie w tym wpisie.

Podczas gdy kurczak się smaży, robimy sos czosnkowo-keczupowy: wystarczy wymieszać jego składniki, co zajmuje może jakąś minutę. Sosu nie chowamy teraz do lodówki, w temperaturze pokojowej (a raczej kuchennej) szybciej się przegryzie.

Gdy sos jest już gotowy, dokładnie myjemy liście kapusty pekińskiej, osuszamy je przy pomocy papierowego ręcznika i rwiemy na strzępki. Paprykę kroimy w małą kostkę, a ogórka w ćwierćplasterki - mozna go obrać ze skórki lub nie. Cebulę kroimy w ćwierćplasterki, które następnie rozdrabniamy palcami na piórka. W tym momencie kurczak powinien już być usmażony.

Na środek płata tortilli nakładamy garść kapusty pekińskiej, kilka łyżek stołowych kurczaka gyrosowego, dużą "szczyptę" pozostałych warzyw i łyżkę sosu czosnkowo-keczupowego. Następnie zaginamy do środka boczne krawędzie płata, a następnie dolną krawędź, żeby składniki nie wypadły spodem.


Najważniejsze jest, żeby nie nakładać zbyt dużo warzyw i mięsa - tortilla jest dosyć delikatna i pęknie, gdy spróbujemy ją "naciągnąć". Jeżeli zostaną jakieś składniki, można je wymieszać w miseczce po sosie i zjeść w postaci sałatki na kolację :)

czwartek, 5 marca 2015

Lohikeitto, czyli fińska zupa z łososiem

Przepis ten znalazłam na Kulinarnych Eskapadach i od razu przypadł mi do gustu, jako że jestem fanką łososia. Jest to moja druga zupa rybna w ciągu miesiąca - jednym słowem, rozkręcam się :) Z podanych składników wychodzą dwie duże porcje.

Składniki
  • 1 por (biała część)
  • 5 małych ziemniaczków
  • około 0.3 kg fileta z łososia bez skóry
  • 0.7 l wody
  • 25 g masła
  • mała śmietana do zup (18%)
  • niecały pęczek koperku
  • sól, pieprz


Pora myjemy i kroimy w półtalarki, a ziemniaki w plastry o grubości około 7 mm. W garnku teflonowym rozgrzewamy masło, dodajemy pora i podsmażamy ze trzy minuty. Następnie dodajemy ziemniaki, smażymy kolejne trzy minuty i zalewamy wodą. 

Po około 20-30 minutach, gdy ziemniaki będą już miękkie, do zupy dodajemy łososia pokrojonego w kostkę. Gotujemy 5 minut, po czym dodajemy śmietanę, posiekany koperek oraz przyprawy. Mieszamy i gotujemy jeszcze chwilkę. Zupa będzie dużo smaczniejsza po około godzinie, czy dwóch, jak już się przegryzie.

środa, 4 marca 2015

Pomidorówka czosnkowa

Przepis na tę zupę zaczerpnęłam z Kuchennych Wzlotów i Upadków Młodej Mężatki, gdzie figurowała jako "zupa czosnkowa". W smaku okazała się jednak najlepszą na świecie pomidorówką, bo czosnku prawie w ogóle w niej nie wyczułam. Pewnie dlatego, że razem z Mężem zjadamy hurtowe ilości czosnku i jedna główka nie robi już na nas żadnego wrażenia :D Z podanych składników wychodzą cztery porcje bez dokładki.

Składniki
  • 1 cebula (dałam czerwoną)
  • 1 główka czosnku
  • 1 papryczka chili (dałam zieloną)
  • 1 puszka pomidorów
  • 10 dag ryżu (dałam portugalski ryż Carolino)
  • 1.2 l bulionu warzywnego
  • 2 łyżki oliwy lub oleju (dałam olej smakowy Kujawski: bazylia + pomidory + czosnek)
  • sól do smaku
do przystrojenia:
  • 4 duże szczypty tartego sera
  • 4 duże szczypty natki pietruszki
  • 4 kromki chleba tostowego

Cebulę obieramy i kroimy w kostkę. Czosnek i oczyszczoną z pestek papryczkę siekamy drobno. Podsmażamy wszystkie warzywa na oliwie lub oleju. Dosypujemy ryż i smażymy cały czas mieszając przez około minutę. Dodajemy pomidory wraz z zalewą i gorący bulion. Gotujemy zupę na małym ogniu przez 30 minut. Po tym czasie miksujemy ją w blenderze i doprawiamy solą.

Robimy grzanki: na suchej patelni podsmażamy kromki chleba tostowego pokrojone w kostkę. Zupę podajemy posypaną tartym serem, natką pietruszki i grzankami.

wtorek, 3 marca 2015

Gniazdka z piekarnika

Zaczęło się ambitnie - miałam zrobić pączki hiszpańskie, ale rękaw do ciasta odmówił współpracy i wyszło co wyszło. W oryginalnym przepisie zmniejszyłam ilość cukru w lukrze, a gniazdka przygotowałam z połowy porcji - wyszło ich około 9.

Składniki
  • 100 g mąki pszennej
  • 50 g masła
  • 1/2 szklanki wody
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • olej do smażenia
na lukier:
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 1 niecała łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżka wrzątku


W garnku gotujemy pół szklanki wody z masłem i szczyptą soli. Zmniejszamy ogień i do wrzątku wsypujemy przesianą mąkę, cały czas energicznie mieszając. Ucieramy ciasto, aż będzie gładkie i zbije się w kulę. Odstawiamy do studzenia.

Ciasto miksujemy z wbijanymi kolejno jajkami i przekładamy do szprycy cukierniczej. Na papier do pieczenia wyciskamy kółka ciasta w dużych odstępach, bo mocno urosną. Pieczemy w temperaturze 200 stopni przez 25 minut. Jeżeli zaczną się przypiekać od góry, to wyłączamy górną grzałkę.

Po ostudzeniu gniazdek ucieramy cukier puder z łyżką wrzątku i sokiem z cytryny i dekorujemy gniazdka lukrem za pomocą pędzelka.


poniedziałek, 2 marca 2015

Curry wg przepisu Józefa

W sobotę zostałam poczęstowana bardzo smacznym i kolorowym curry, od razu spisałam przepis :) Podane składniki wystarczają na przygotowanie obiadu dla dwóch osób na dwa dni.

Składniki

curry właściwe:
  • około 1 kg mięsa od szynki lub łopatki wieprzowej
  • 400 ml mleczka kokosowego
  • 1 czerwona papryka
  • 1 cebula
  • 1 papryczka chilli
  • 1 pomidor
  • oliwa lub olej - dałam olej do potraw z woka, z Lidla
  • cała torebka curry
  • 2 łyżeczki startego imbiru
  • opcjonalnie: sól, pieprz

dodatkowo, na jeden obiad na dwie osoby:
  • 150 g ryżu
  • 1 płaska łyżeczka kurkumy

Mięso myjemy, oczyszczamy z tłuszczu i ścięgien i kroimy w kostkę. Podsmażamy je na oliwie lub oleju, a gdy utraci surowy wygląd dusimy jeszcze przez 30 minut. W razie potrzeby dolewamy do niego pół szklanki wody. Mięso nie powinno pływać w dużej ilości sosu, przed dodaniem warzyw dobrze będzie odlać ten sos i ewentualnie zamrozić do późniejszego wykorzystania z inną potrawą.

Czerwoną paprykę kroimy w paski, papryczkę chilli w kostkę (znowu stchórzyłam i wycięłam ostre ziarenka...), a cebulę w ćwierć-krążki. Podsmażamy warzywa na odrobinie oleju lub oliwy przez 5 minut i dodajemy do garnka z mięsem. Do garnka dodajemy też imbir starty na tarce i pokrojonego pomidora bez skórki. Mieszamy i dusimy przez 5 minut. Po tym czasie doprawiamy mleczkiem kokosowym, całą torebką przyprawy curry oraz (ewentualnie) solą i pieprzem, dusimy przez kolejne 5 minut.

Curry podajemy z ryżem ugotowanym z jedną łyżeczką kurkumy.