czwartek, 28 sierpnia 2014

Na wesoło: masochizm


Chińszczyzna stir-fry z kurczakiem i orzechami nerkowca




Stir-fry (ang. mieszaj-smaż) to potoczna anglojęzyczna nazwa potrawy pochodzenia chińskiego, którą przyrządza się poprzez krótkotrwałe podgrzewanie drobno posiekanych składników w woku na silnym ogniu, połączone z jednoczesnym intensywnym mieszaniem. Taka potrawa jest zwykle bajecznie kolorowa i zawiera wiele warzyw oraz innych zdrowych składników. Istnieją dwa style stir-fryowania: chao (składniki zanurzone są w marynacie lub sosie) i bao (składniki smaży się na sucho). Ja definitywnie preferuję technikę chao.

Chińczycy uważają, że ich potrawy przyrządza się bardzo szybko. Faktycznie, samo smażenie trwa krótko, ale krojenie to już inna bajka, zwłaszcza, jeżeli nie ma się wielkiej wprawy w siekaniu.

Zwykle gotuję obiady na kilka dni i część zamrażam, lecz chińskie dania muszą być przygotowane zaraz przed podaniem, tak aby warzywa nadal były lekko chrupkie. Poniższe składniki wystarczają na przygotowanie potrawy dla dwóch osób na jeden dzień. Korzeń pietruszki ma udawać wizualnie pędy bambusa - po prawdziwym bambusie boli mnie żołądek :( Orzechy nerkowca kupuję w Biedronce, są one już lekko posolone, nie dosalałam więc potrawy. Tym bardziej, że kuchnia chińska jest bardziej słodko-ostra, niż słona. Olej sezamowy można kupić w Lidlu podczas tygodnia azjatyckiego i jeszcze przez wiele tygodni później.

Składniki
  • pojedyncza pierś kurczaka
  • 2 garście orzechów nerkowca
  • biała część pora
  • 1 żółta papryka
  • 1 duża pietruszka
  • 3/4 szklanki bulionu warzywnego
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżeczka sosu chilli
  • 4 łyżki oleju sezamowego
  • 125 g makaronu typu noodle lub spaghetti
Białą część pora kroimy w grube półkrążki, a paprykę i korzeń pietruszki na zapałkę (jak mawiają Francuzi: en julienne).

Robimy sos: mieszamy 1 łyżkę oleju sezamowego, 2 łyżki sosu sojowego, 5 łyżek bulionu i łyżeczkę (lub więcej, jak kto lubi) ostrego sosu chilli.
Orzechy nerkowca kruszymy (ale nie za drobno!) i prażymy w suchym woku - uważajcie, żeby się nie przypaliły. W rezultacie orzechy nabiorą sprężystości, nie trzeba się więc obawiać o plomby :) Uprażone orzechy przekładamy do miseczki.

W woku (tym po orzechach nerkowca) rozgrzewamy 3 łyżki oleju sezamowego i smażymy drobno posiekaną pierś kurczaka. Gdy kurczak będzie wyglądał na niesurowy, dolewamy sos, doprowadzamy znowu do wrzenia (potrwa to niecałą minutę!) i dorzucamy orzechy. Mieszamy cały czas przez 2 kolejne minuty.

Następnie dorzucamy warzywa i dalej smażymy mieszając często aż warzywa trochę zmiękną. Można je polewać resztą bulionu, jeżeli nie puszczą zbyt wiele wody. Kończymy smażyć, gdy warzywa zrobią się sprężyste, ale jeszcze nie ugotowane.

Danie jest tak dobre i sycące, że można je jeść nawet bez makaronu. Jeżeli jednak chcemy się jeszcze bardziej napchać, to gotujemy makaron, odsączamy, lekko obsuszamy i dodajemy do woka. Mieszamy porządnie i podsmażamy jeszcze przez minutę lub dwie - gotowe! Jeżeli dysponujemy tylko makaronem spaghetti, a chcemy aby danie wyglądało bardziej egzotycznie, możemy podczas gotowania makaronu dodać do niego odrobinę kurkumy - wystarczy ilość mieszcząca się na czubku łyżeczki. Makaron nabierze wówczas koloru zbliżonego do prawdziwych jajecznych noodli.

Apfelkuchen wg przepisu wujka Marka

Ciasto to, a raczej tarta, jest banalnie proste, niedrogie i szybkie w wykonaniu. Nienawidzę owoców, ale jabłka zapieczone na cieście są po prostu przepyszne!

Składniki na prostokątną blaszkę o wymiarach 36x20 cm2
  • 4 jajka
  • 100 g cukru + kilka szczypt do posypania
  • 130 g masła
  • 200 g mąki
  • 1.5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 paczka cukru waniliowego
  • 2 jabłka - najlepiej zielone 'Golden Delicious'
  • około 50 g orzechów włoskich
  • 1/2 łyżeczki cynamonu do posypania


Z jajek, cukru (zwykłego i waniliowego), masła, mąki i proszku urabiamy ciasto - można mikserem - i przelewamy je do natłuszczonej i posypanej tartą bułką blachy. W zasadzie, "przelewamy" to niewłaściwe słowo, na pewno trzeba będzie wyrównać i uklepać łyżką.


Jabłka obieramy ze skórki i kroimy na szesnastki, a nawet na trzydziestki-dwójki. Orzechy rozgniatamy tłuczkiem na drobne kawałki. Jabłka kładziemy na cieście, posypujemy kilkoma szczyptami cukru, orzechami i cynamonem. Tartę zapiekamy w 165 stopniach w piekarniku na środkowym ruszcie i tylko na dolnej grzałce przez 35 minut.

Aby przygotować takie ciasto w okrągłej blasze o średnicy 26 cm należy zmniejszyć ilość składników o około 1/4:
  • 3 jajka
  • 80 g cukru + kilka szczypt do posypania
  • 100 g masła
  • 150 g mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • resztę składników dawkujemy bez zmian


środa, 27 sierpnia 2014

Sałatka gyrosowa cioci Dany

Ten przepis dostałam od cioci mojego Męża. Sałatkę bardzo szybko się przygotowuje - wystarczy, że przegryzie się przez godzinę w lodówce. Można ją podawać warstwowo lub też wymieszać składniki przed podaniem.

Składniki
  • 2 małe piersi kurczaka
  • 3 małe ogórki kiszone
  • pół puszki kukurydzy
  • mały jogurt naturalny
  • 3 łyżki stołowe majonezu
  • pół kapusty pekińskiej
  • kilka chlupków oleju
  • przyprawa gyrosowa
  • czosnek granulowany
Najpierw z piersi kurczaka, oleju i przyprawy gyrosowej należy zrobić kurczaka gyrosowego: umyć, posiekać drobno piersi kurczaka i wrzucić je do małej miski. Dodać chlupek oleju i łyżkę stołową przyprawy gyrosowej, wymieszać porządnie. Zwykle odstawiłabym teraz kurczaka do lodówki, aby się przegryzł, ale sałatka będzie smaczna i bez tego przegryzienia. Można od razu wrzucić kurczaka na rozgrzaną patelnię i smażyć go tak długo, aż będzie suchy. W międzyczasie możemy umyć i poszatkować kapustę pekińską.

Jogurt naturalny mieszamy z majonezem i połową łyżeczki czosnku granulowanego w osobnej miseczce. Następnie siekamy w kostkę ogórki, mieszamy z usmażoną piersią oraz z odsączoną i opłukaną kukurydzą i mieszamy w dużej misce. Na to kładziemy warstwę jogurtu z majonezem, a na samą górę kapustę pekińską.

Sałatka będzie przegryziona już po godzinie. Nie trzeba jej dodatkowo solić ani pieprzyć.

Tarta brzoskwiniowa z migdałami

Zostaliśmy kiedyś uraczeni tym ciastem na Wielkanoc, potem szybko wyszukałam przepis w internecie. Tartę przygotowuje się w dużej okrągłej lub prostokątnej blasze.

Składniki
  • 200 g mąki pszennej
  • 150 g masła
  • słoiczek dżemu brzoskwiniowego
  • 150 g białej czekolady
  • 5 łyżek śmietany kremówki
  • 100 g płatków migdałowych
  • 40 g + 3 łyżki cukru pudru
  • odrobina aromatu migdałowego
Mąkę, aromat migdałowy i cukier puder łączymy z masłem i ugniatamy porządnie aż do otrzymania gładkiej kuli ciasta. Odkładamy kulę do lodówki na pół godziny. W międzyczasie prażymy na suchej patelni płatki migdałowe mieszając je często. Ale uwaga! Płatki tylko czekają aby się przypalić, gdy człowiek się odwróci na chwilę.


Po pół godzinie możemy już namaślić blachę, poprószyć ją tartą bułką i wylepić dno ciastem. Zapiekamy ciasto przez 30 minut w 165 stopniach na środkowym ruszcie na dolnej grzałce.

Podczas gdy ciasto stygnie, robimy polewę: do rondelka wlewamy 5 łyżek śmietany kremówki i połamaną czekoladę. Mieszamy aż czekolada się rozpuści - ale nie wolno jej zagotować! Odstawiamy polewę, aby trochę wystygła. Ostudzone ciasto smarujemy najpierw dżemem, na dżem wysypujemy cienko 3/4 płatków migdałowych. Wylewamy na wierzch przestudzoną polewę, zaś na nią resztę płatków.

Posypujemy całość cukrem pudrem, ciasto trzymamy w lodówce.

Zupa chińska

Zupa, mimo swojej chińskości, nie wymaga żadnych fikuśnych chińskich przypraw, czy specjałów. Wszystkie składniki można kupić w Biedronce lub Carrefourze. Z podanych składników wychodzi porcja dla dwóch osób na trzy dni.

Składniki
  • 1 kg mielonej łopatki
  • 75 dag mrożonej mieszanki chińskich warzyw
  • 1/2 buteleczki słodkiego sosu chilli
  • 2 łyżeczki przyprawy "pięć smaków"
  • 2 łyżki sosu sojowego jasnego
  • 7 łyżek kaszy manny (do zagęszczenia)
  • 1 kostka rosołowa
  • makaron nitki
  • duży garnek
Dzień przed zrobieniem zupy należy zamrozić mięso mielone, przedtem należy je "uklepać" w placek o grubości około 1 cm.

Przechodzimy do zupy właściwej: wstawiamy na gaz 3 litry wody z jedną kostką rosołową. Podczas gdy woda się gotuje, kroimy zamrożone mięso w kostkę - może to trochę potrwać, jeżeli jest mocno zmrożone! Do wrzątku wrzucamy mrożone warzywa i gotujemy tak długo aż woda znowu będzie wrzała. Wówczas możemy dorzucić mięso pokrojone w kostkę - gotujemy je przez 15 minut.

Po tym czasie nabieramy chochelkę zupy, doprawiamy przyprawą 5 smaków, sosem sojowym oraz słodkim sosem chilli, mieszamy i wlewamy z powrotem do garnka. Całość mocno mieszamy. Dosypujemy stopniowo kaszę mannę i mieszamy porządnie co jakiś czas, żeby kasza nie osiadła na dnie i nie przypaliła się. Gotujemy całość przez następne 15 minut.




Makaronu nie gotujemy w zupie! Małą garść makaronu (najlepiej jajeczny "Dobrusia" lub "Szlachecki - krajanka") wsypujemy na dno miseczki i zalewamy gorącą zupą. Po upływie kilku minut danie będzie gotowe :)

Na koniec kilka uwag:
  • chińską mieszankę warzyw "Mroźna Kraina" kupuję zawsze w Biedronce, w innych sklepach zwykle nie mają opakowań 75-dagowych,
  • przyprawa 'pięć smaków' jest bardzo aromatyczna i jednocześnie pikantna, więc nie wolno z nią przesadzić! Kupuję ją w Carrefourze, podobnie jak słodki sos chilli i sos sojowy.
  • używam makaronu jajecznego z Biedronki "Dobrusia" lub "Szlachecki - krajanka", ale można też użyć oryginalnego makaronu ryżowego - do kupienia w każdym małym i dużym Carrefourze.



wtorek, 26 sierpnia 2014

Zupa parówkowa

Tak naprawdę smakuje jak grochówka i żurek. Naraz. Jest bardzo tania, szybka i wspaniale rozgrzewa w jesienne wieczory :) Poniższe składniki wystarczają na przygotowanie zupy na dwie osoby na dwa dni.

Składniki
  • 1 kg ziemniaków
  • 2 średnie marchewki
  • 1 korzeń pietruszki
  • 4 łyżki masła
  • 1 kostka rosołowa
  • 4 parówki
  • sól, pieprz do smaku
  • 3 łyżki kaszy manny (do zagęszczenia)
  • 150 ml śmietany 12%
  • 1 łyżeczka rozmarynu
  • 2 łyżeczki tymianku
Parówki kroimy w talarki i podsmażamy na maśle na patelni. W międzyczasie wstawiamy garnek z 2.5 litra wody, obieramy ziemniaki i warzywa i kroimy w grube plastry lub kostkę. Gdy woda zacznie wrzeć, wrzucamy do niej rozdrobnioną kostkę rosołową i parówki. Na tej samej patelni przysmażamy ziemniaki i warzywa, aż się porządnie zarumienią - zaraz potem możemy wrzucić je do garnka z parówkami i zmniejszyć ogień. Po 10 minutach od dodania warzyw doprawiamy zupę przyprawami, kaszą manną i śmietaną. Gotujemy przez następne 10 minut i jemy.

Gniotek bakaliowy

Gniotek nazywa się tak, jak wygląda - jest wiecznie zakalcowatym i umęczonym ciastem marchewkowym, które po pokrojeniu przypomina pasztet sojowy :) Przy okazji (i zupełnie niechcący) jest też wegański. Szukałam przepisu na ciasto marchewkowe zawierające jak najmniej cukru i oleju, i gniotek był po prostu bezkonkurencyjny. Piecze się go w keksówce długiej na 30 cm. Można też w dłuższej, ale wtedy będzie jeszcze bardziej płaski i zakalcowaty.

Składniki
  • 2 duże marchewki utarte na drobnej tarce
  • 1/2 szklanki pokruszonych orzechów włoskich
  • 1/2 szklanki rodzynek
  • 2 szklanki mąki
  • 4 łyżki stołowe cukru
  • 1.5 - 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • jedna łyżeczka cynamonu
  • szczypta soli
  • 1/3 szklanki oleju
  • mały chlupek aromatu pomarańczowego 
  • woda do rozcieńczenia ciasta

Bakalie należy wymieszać ze sobą w kubeczku, zalać wrzątkiem i zostawić na kilka minut. W międzyczasie można zetrzeć marchew na drobnej tarce.

Potem wystarczy wrzucić wszystkie składniki do miski, łącznie z wodą z kubeczka po bakaliach. Podczas miksowania być może trzeba jeszcze będzie dodać trochę wody, żeby mikser się nie przegrzał.
Następnie wkładamy masę do keksówki natłuszczonej i poprószonej tartą bułką blaszki i zapiekamy w 180 stopniach:
  • w piekarniku elektrycznym - na obu grzałkach przez 50 minut,
  • w piekarniku gazowym - przez godzinę.


poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Polecam: szynkowar

W lutym tego roku, po bardzo długim zwlekaniu, kupiliśmy sobie szynkowar :) Nieee, nie szybkowar, tylko szynkowar przez "n". Problem polegał na tym, że najpierw nie było go gdzie trzymać a potem nie było kiedy po niego pojechać.

Aby zdobyć to cudo techniki, udałam się do Rumi-Janowa (zaledwie ok. 90 minut w każdą stronę łącznie z czekaniem na SKM zakładając, że startuje się z Wrzeszcza i tamże się wraca) i kupiłam w sklepie Nomart ten oto zestaw do robienia domowych szynek, mielonek i golonek. Zestaw zawiera szynkowar firmy Biowin, termometr bagnetowy tej samej firmy oraz woreczki plastikowe, kilogram peklosoli i przyprawę do peklowania o tajemniczo brzmiącej nazwie "Sekret Dziadka Feliksa". Mogłam oczywiście zamówić to wszystko przez internet, ale stwierdziłam, że zakup szynkowaru to na tyle poważna sprawa, że trzeba pojechać osobiście, zobaczyć, pomacać i wypytać. Poza tym, podróż kosztowała mniej niż przesyłka :D Żeby było śmieszniej, kilka tygodni temu Nomart otworzył filię we Wrzeszczu. No, ale dzięki wyprawie poznałam rozległe rubieże Trójmiasta. Jakiś czas temu odkryłam też, że szynkowar można kupić w Praktikerze na Przymorzu, ale nie w zestawie, tylko osobno.


Co można zrobić z szynkowarem? Otóż należy postępować mniej więcej zgodnie z poniższym algorytmem:
  • Kupić odpowiednie mięso, lepiej w kawałku niż mielone.
  • Zamarynować/zapeklować w ulubionych przyprawach przez odpowiednią liczbę godzin lub dni, która zwykle jest podana w przepisie.
  • Pusty woreczek włożyć do szynkowaru i wywinąć brzegi woreczka na zewnątrz.
  • Przyprawione lub zapeklowane mięso włożyć do woreczka w szynkowarze ubijając ciasno (np. płaskim tłuczkiem do ziemniaków).
  • Końcówki woreczka mocno zwinąć i zgodnie z instrukcją zamknąć pokrywę ze sprężyną. Niektóre przepisy nakazują włożyć mięso z szynkowarem jeszcze na kilka godzin do lodówki.
Po pierwszym użyciu woreczka stwierdziliśmy, że jednak wolimy robić wędliny bez woreczków, ponieważ przy ich używaniu dookoła wędliny zostaje obrzydliwa galaretka :(
  • Nagrzać wodę w garnku do odpowiedniej temperatury, jest ona dobrze opisana na termometrze bagnetowym - inna temperatura jest odpowiednia dla drobiu, inna dla wieprzowiny, itd. Poziom wody powinien być wyższy o około 2-3 cm od poziomu mięsa w szynkowarze.
  • Włożyć szynkowar do wody i często mierzyć, czy temperatura jest nadal odpowiednia.
  • Parzyć szynkowar w garnku przez około 2 godziny - dokładny czas powinien być podany w przepisie.
  • Po parzeniu bez otwierania szynkowaru wylać nagromadzone skropliny i włożyć do komory zlewozmywaka wypełnionego zimną wodą na 20 minut.
  • Powtórzyć wylewanie resztek skroplin - ułatwia to późniejsze wyjęcie woreczka z wędliną.
  • Wstawić do lodówki (pozycja pionowa) na minimum 8 h.
  • Zjeść i mruczeć z rozkoszy.
Skąd brać przepisy? Przesympatyczny właściciel sklepu, w którym kupiłam szynkowar, prowadzi forum wędliniarskie - można tam znaleźć wiele ciekawych przepisów i porad. Smakowite inspiracje znalazłam też na blogach Hit Pychotki i Dariozki a także na stronach Wędzarniczej Braci.

W najbliższym czasie zamieszczę tu moje ulubione przepisy szynkowarowe :)




Leczo z kabaczka wg przepisu Asi

Ten przepis dostałam od tej samej koleżanki, u której byłam na nauce pieczenia chleba. Podczas gdy chleb wyrastał, ona zajęła się robieniem obiadu, a ja po raz pierwszy w życiu miałam do czynienia z kabaczkiem. Z czasem dostosowałam przepis do własnego smaku, teraz leczo wychodzi idealne :) Poniższe składniki wystarczają na przygotowanie potrawy na 3-4 dni dla dwóch osób.


Składniki
  • ogromny gar i wok
  • 1 duży kabaczek lub dwa mniejsze
  • 0.5 kg pieczarek
  • 4 kiełbaski śląskie lub toruńskie
  • 3 cebule
  • 2 papryki
  • 3-4 ząbki czosnku
  • pół słoiczka przecieru
  • 3 łyżki stołowe papryki słodkiej
  • 1 łyżeczka ziół prowansalskich
  • pieprz i sól do smaku
  • odrobina oleju

Na początku kroimy mniejsze składniki: siekamy cebulę, czosnek, obraną ze skórki kiełbasę, pieczarki i paprykę. Następnie podsmażamy cebulę na odrobinie oleju w głębokim woku i dusimy pozostałe składniki (oprócz kabaczka).

Podczas gdy to wszystko się dusi, musimy obrać kabaczka ze skórki, co będzie dosyć ciężkie ze względu na jego wielkość i ciężar. Najłatwiej jest umyć kabaczka, pokroić w centymetrowe plastry i dopiero te plastry obrać ze skórki. Kabaczka kroimy następnie w sporą kostkę, wyjmujemy ziarenka i wrzucamy go do garnka dodając najwyżej pół szklanki wody – kabaczek i tak zaraz puści własne soki.

Gotujemy kabaczka tak długo, aż jego własne soki przykryją go całkowicie. Wtedy możemy dodać do garnka zawartość woka. Na końcu dodajemy przyprawy i dusimy wszystko aż do miękkości kabaczka – około 30-40 minut.





W składnikach podałam: "duży kabaczek". Skąd wiadomo, że wielkość kabaczka jest odpowiednia? Po tym, że nie da się z nim wrócić na piechotę z rynku i że trzeba podjechać autobusem do domu :) Osoby zmotoryzowane mogą rozpoznać, że kabaczek jest duży, jeżeli mieści się on w foteliku dziecięcym i całkowicie wypełnia go swoim jestestwem lub po tym, że da się go przypiąć pasami.

Na wesoło: dieta


Owocowy obłoczek

Ten przepis znalazłam na blogu Gotuj z Cukiereczkiem. Oryginalnie nosił on nazwę jagodowego obłoczka, ale w chwili robienia zakupów dostępne były tylko truskawki :) Zrezygnowaliśmy też z polewy obecnej w oryginalnym przepisie. Na pewno nie jest to tani deser, nadaje się więc tylko na specjalne okazje.

Składniki

na spód:
  • 200 g ciasteczek pełnoziarnistych
  • 100 g masła
na masę:
  • 400 g drobnych owoców (truskawek, jagód...)
  • 400 g mleka skondensowanego słodzonego
  • 300 g serka śmietankowego naturalnego
  • 200 g śmietany kremówki
  • 4 łyżeczki żelatyny
  • 1/3 szklanki mleka
na dekorację:
  • 100 g drobnych owoców
  • listki mięty

Ciasteczka drobno kruszymy, masło rozpuszczamy i jeszcze gorące mieszamy dokładnie z ciasteczkami. Masą wykładamy dno tortownicy o średnicy 22cm i odstawiamy całość na 30 minut do lodówki do schłodzenia. W międzyczasie rozpuszczamy żelatynę w gorącym mleku i studzimy, a kremówkę ubijamy na sztywną pianę i mieszamy ją z serkiem śmietankowym oraz mlekiem skondensowanym. Ciurkiem wlewamy żelatynę do ubitej kremówki i dokładnie mieszamy. Dodajemy umyte i osuszone owoce, mieszamy i masę przelewamy do tortownicy.

Odstawiamy całość na kilka godzin do lodówki do stężenia. Następnie posypujemy ciasto świeżymi owocami i dekorujemy listkami mięty.

Ciasto, mimo przechowywania w lodówce, nie daje się ładnie pokroić. No cóż, na blogu Gotuj z Cukiereczkiem też nie znalazłam zdjęcia z ukrojonym kawałkiem ;) Następnym razem wolę więc przygotować ten deser w pucharkach, a na dno położyć po biszkopcie.




Ogórki słodko-ostre po chińsku wg przepisu Reni

Ten kontrowersyjny przepis dostałam od koleżanki z pracy. Oryginalnie, na 2 kg ogórków szło aż 70 dag cukru! Dałam tylko pół kilo, i też były pyszne :) Smakują nawet mojemu Mężowi, który zwykle gardzi przetworami zawierającymi ocet! Mimo łyżki chilli, ogórki są tylko delikatnie pikantne - mam nadzieję, że nabiorą mocy w słoiczkach. Podane składniki wystarczają na jakieś 6-7 słoiczków różnej wielkości. 

Składniki
  • 2 kg ogórków gruntowych
  • 4 łyżki soli
  • duża główka czosnku
  • 1 łyżka chilli
  • 1.5 szklanki octu
  • 50 dag cukru
  • 6-8 łyżek oleju

Ogórki należy umyć porządnie, pokroić w plastry bez obierania skórki, posolić i odstawić na 6 godzin. Po tym czasie można zlać wodę z ogórków, dodać chilli i rozgnieciony czosnek. Następnie trzeba zagotować zalewę z octu, oleju i cukru. Absolutnie nie wolno dodawać oliwy, zamiast oleju, ponieważ ogórki zgorzkniałyby. Gorącą zalewą należy zalać ogórki w misce i zostawić na 12 godzin. Po tym czasie można już napełniać słoiki ogórkami, nalewając zalewę aż pod nakrętkę. Ogórki można jeść od razu, nie muszą się "przegryzać"!

Słoiki uprzednio myję i wyżarzam w piekarniku w temperaturze nieco wyższej niż 100 stopni - wystarczy kilka minut. Można nawet włożyć je do zimnego piekarnika i tylko poczekać, aż piekarnik nagrzeje się do np. 110 stopni. Nakrętki od słoików wrzucam do miski i zalewam wrzątkiem na kilka minut.

Jeżeli chcecie przerobić naraz więcej ogórków, np. 4 kg, to lepiej jest dać więcej niż 3 szklanki octu. Większa ilość octu będzie się dłużej gotowała i w międzyczasie pewna część po prostu odparuje - może się wówczas okazać, że przygotowaliście za mało zalewy octowej!

W tym przepisie bardzo ważny jest też czosnek. Lepiej kupić taki większy i droższy na rynku, niż tani i mały z Biedronki.

Sałatka warstwowa cioci Magdzi

Jest to jedna z moich ulubionych sałatek - nie dość, że jest smaczna, to jeszcze urokliwie wygląda. Ostatnią warstwą powinien być ser, ale nie zmieścił mi się już w naczyniu, stąd zdjęcie nie do końca odpowiada rzeczywistości :) Bez sera też była pyszna!

Składniki
  • słoik selera konserwowego (nawet nie wiedziałam, że coś takiego istnieje!)
  • 1 biała część pora
  • kilka ogórków konserwowych
  • 20 dag szynki konserwowej
  • mała puszka kukurydzy
  • 6-7 jajek
  • majonez
  • ser
Trudno jest tu podać dokładne ilości poszczególnych składników. Ma być ich tyle, żeby przykryły poprzednią warstwę. Dokładna ilość zależy więc od naczynia, jakie użyjemy. Sałatka najładniej wygląda w naczyniu o płaskim dnie.

Na samo dno kładziemy seler konserwowy - tyle, ile było w słoiczku. Przedtem warto go jeszcze odsączyć. Następną warstwą będzie drobno posiekana biała część pora. Potem kładziemy ogórki konserwowe pokrojone w kosteczkę, a następnie równie drobno podziabaną szynkę i odsączoną kukurydzę. Przed-przed-ostatnią warstwą będą posiekane jaja na twardo, które następnie przykrywamy majonezem (można go rozrobić z jogurtem, żeby się pooszukiwać co do kaloryczności dania). Górę sałatki przysypujemy serem startym na tarce o drobnych oczkach. Sałatki nie mieszamy, nie trzeba jej też doprawiać solą ani pieprzem!


Zielona paciaja

Przepis na to danie zaczerpnęłam z gazetki 'Kuchnia i kropka' (nr 31/2011, str 13), pierwotnie miało ono inną nazwę, ale ja po prostu uwielbiam nazywać potrawy tak, jak wyglądają :D Tak naprawdę, paciaja jest przesmakuśnym sosem, który idealnie pasuje do pełnoziarnistego makaronu, ryżu lub kaszy. Z poniższych składników wychodzi 6 porcji dla normalnych osób lub tylko 4 porcje dla głodomorów, czyli dla mnie i dla Męża.

Składniki
  • 450 g mrożonego szpinaku (czyli całe opakowanie szpinaku z Biedronki)
  • 2 duże piersi kurczaka
  • 1 kostka sera topionego
  • spora garść sera tartego
  • 4-5 ząbków czosnku
  • przyprawa gyrosowa
  • kilka chlupków oleju
  • 3/4 szklanki mleka
  • 2 łyżki masła
  • sól, pieprz
  • szczypta gałki muszkatałowej
Najpierw wyjmujemy szpinak z zamrażarki, żeby trochę odtajał i w międzyczasie przyrządzamy kurczaka gyrosowego: kroimy piersi na drobne kawałki, doprawiamy dwiema płaskimi łyżkami przyprawy gyrosowej i mieszamy z kilkoma chlupkami oleju. Zwykle zostawiłabym tak doprawionego kurczaka na kilka godzin w lodówce, żeby się przegryzł, ale na potrzeby tego przepisu załóżmy, że jesteśmy głodni i/lub się nam spieszy. Podsmażamy więc od razu kurczaka na rozgrzanej patelni lub w woku na średnim lub nawet dużym ogniu, nie dodając już żadnego oleju.

Podczas gdy kurczak się smaży, dusimy szpinak (nie szkodzi, że jeszcze do końca nie odtajał) na 2 łyżkach masła i dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę. Na tarce trzemy sporą garść ulubionego sera. Gdy szpinak już odtaja całkowicie, dolewamy do niego mleko i dodajemy ser topiony oraz tarty, cały czas mieszając. Gdy oba sery się rozpuszczą, doprawiamy do smaku solą, pieprzem i gałką muszkatałową.

Na końcu łączymy usmażonego kurczaka gyrosowego ze szpinakiem w sosie serowym - ja wlewam wszystko do woka, a nie do garnka po szpinaku - i gotujemy jeszcze przez kilka minut. W tym momencie można wstawić wodę na makaron pełnoziarnisty, natomiast fani kaszy powinni wstawić wodę na kaszę zaraz po wyjęciu szpinaku z zamrażarki. Makaron lub kaszę podajemy z połową sosu, zaś resztę można zamrozić na kiedy indziej.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Kiszone ogórki

Ten przepis dostałam od mojej Teściowej. Przez dwa lata kisiłam ogórki pod jej nadzorem, a w tym roku postanowiłam zaszaleć i zrobiłam je sama z mężem :D 

Składniki na 11 słoików o pojemności 0.9 litra i jeden trzylitrowy
  • 6-7 kg ogórków
  • około 20-25 ząbków czosnku
  • koper do ogórków
  • 1 nie za duży korzeń chrzanu
  • około 12 listków wiśni lub nawet ciut więcej
  • sól kamienna niejodowana
  • duuuuuuuużo wody...


Przed kiszeniem ogórków trzeba wykonać kilka kluczowych czynności:
  1. Kupić koper (nie koperek!) w ilości około "mała siatka", umyć go dokładnie (mogą na nim być mszyce!), ususzyć kwiatostany i te łodyżki, które są w dobrym stanie. Można ususzyć koper np. na okapie nad kuchenką. 
  2. Kupić laskę chrzanu, umyć ją, obrać ze skórki, pociąć w paski o długości około 5 mm i też ususzyć.
  3. Zerwać liście wiśni rosnące daleko od szosy i ususzyć - ilość mieszcząca się w litrowym pudełku po lodach powinna starczyć na kilka lat.
W dzień kiszenia należy przygotować weki lub słoiki: najlepiej po umyciu wyparzyć je w piekarniku w temperaturze nieco wyższej niż 100 stopni - wystarczy kilka minut. Można nawet włożyć je do zimnego piekarnika i tylko poczekać, aż piekarnik nagrzeje się do np. 110 stopni. Gumki od weków i nakrętki od słoików należy wygotować we wrzątku przez kilka minut.

Ogórki trzeba porządnie umyć pocierając je małą szczoteczką i palcami, powinno się też oderwać im ogonki, jeżeli takowe posiadają. Ogórek może być pokryty piaskiem w okolicach ogonka i w zagięciach, jeżeli jest krzywy. Umyte ogórki należy jeszcze dwa razy przepłukać w misce, tak aby woda po nich była czysta (tzn. niezapiaszczona). Przy ostatnim płukaniu dobrze jest posegregować ogórki według wielkości. Upychanie ogórków w słoikach można potem zacząć od największych ogórków, a potem wypełniać puste przestrzenie małymi.


Nareszcie - kiszenie właściwe :) W słoikach należy bardzo ciasno upakować ogórki, tak aby nie miały możliwości poruszania się po późniejszym zalaniu wodą. W każdym słoiku należy też umieścić:
  • bardzo duży ząbek czosnku pokrojony na mniejsze ząbki - można też dodać odpowiednio większą liczbę mniejszych ząbków czosnku. Ja daję dwa ząbki czosnku na słoik, ponieważ lubię ogórki o wyrazistym smaku.
  • ze trzy-cztery cienkie paseczki chrzanu.
  • jeden mały listek wiśni lub pół listka większego - nie wolno z tym przesadzić! Prawdę mówiąc, nie wiem czemu to ma służyć, ale moja Teściowa od lat tak robi i nie będę kwestionować jej mądrości :)
  • dwa kwiatostany kopru zwinięte mocno (żeby wlazły między ogórki).
  • ze 3-4 badylki z ususzonych łodyg kopru, również mocno zwinięte.
Teraz można przygotować solankę: na litr wrzątku dodać kopiastą łyżkę stołową soli kamiennej niejodowanej (taka specjalna do przetworów - jest w Carrefourze i w Realu). Solanki nie trzeba przygotować całej naraz, można dogotowywać wodę w czajniku w miarę potrzeb. Każdy słoik należy zalać wrzącą solanką ponad poziom ogórków i mocno zakręcić.

Przy używaniu weków trzeba uważać, aby pod i nad gumkę nie dostała się woda. Jeżeli się dostanie, należy wszystko wytrzeć i spróbowac nałożyć gumkę od nowa.

Słoiki można od razu wynieść do piwnicy i postawić je na półce wyłożonej ceratą - mogą syczeć i kipieć przez pierwsze dni. Powinny mieć ciemno. Będą gotowe do jedzenia po kilku miesiącach (dwóch lub trzech).

Na koniec kilka mądrych rad:
  • na początek dobrze jest kupić mało ogórków, nastawić je na małosolne, odczekać 1-2 tygodnie i zjeść - jeżeli będą dobre (tzn. nie będą śmierdziały gnojówką), to można kupić więcej u tego samego sprzedawcy i nastawić na ogórki kiszone.
  • ogórki małosolne robi się wg tego samego przepisu co kiszone, ale w dużo większym naczyniu i niekoniecznie pod szczelnym przykryciem - muszą jednak też mieć ciemno. Po 1-2 tygodniach są gotowe do jedzenia. Ja robię ogórki małosolne w dużym 3-litrowym słoju - widać go na zdjęciu - i przetrzymuję go potem w szafie na przedpokoju :)
  • jeżeli ogórki będą miały za ciepło, mogą spleśnieć. Najlepiej przechowywać je w chłodnej piwnicy.
  • koper, chrzan i liście wiśni mogą być świeże (niezasuszone), zwłaszcza gdy zapomni się ich wcześniej kupić, ale zasuszone dają lepszy aromat.
  • zamiast liści wiśni można dodać liście czarnej porzeczki.
  • kopru, chrzanu i listków wiśni absolutnie nie wolno suszyć na słońcu, gdyż moga stracić aromat!
  • przyprawy do ogórków, czyli koper, czosnek i chrzan mogą kosztować nawet tyle, co ogórki, chociaż przeważnie ich cena będzie połową ceny ogórków. Nie warto i nie należy na nich oszczędzać :) Nie warto kupować tańszego czosnku, np. w Biedronce, lepiej kupić taki po 2 zł za główkę na bazarku.



poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Kociołek meksykański

Prototyp tej potrawy zaserwowano mi kilka lat temu na spotkaniu w pracy, w ramach cateringu. Oryginalnie zupa nie miała ziemniaków ani fasoli ani kukurydzy, ale smak był wybitnie meksykański i to właśnie on natchnął mnie do opracowania własnego przepisu :) Kociołek meksykański jest dosyć tani w wykonaniu - wszystkie składniki kosztują 20 złotych z groszami, ale wychodzi z tego porcja dla dwóch głodnych osób na aż trzy dni!





Składniki
  • co najmniej siedmiolitrowy garnek oraz patelnia lub wok
  • 4 chlupki oleju
  • 1 kg mielonej łopatki
  • 2 papryki, mogą być w różnym kolorze
  • 2-3 czerwone lub czosnkowe cebule
  • 3-4 wyciśnięte ząbki czosnku
  • puszka kukurydzy
  • puszka czerwonej fasoli
  • 1 kg ziemniaków
  • kostka rosołowa
  • sól, pieprz - po 1/2 łyżeczki
  • 3 łyżki stołowe słodkiej papryki
  • 2 łyżeczki oregano
  • 1 łyżeczka bazylii
  • 6 łyżeczek przecieru
  • 7 łyżek stołowych kaszy manny
Cebulę drobno siekamy i szklimy na oleju w woku lub na patelni. Następnie wrzucamy do woka/na patelnię mięso mielone i, po kilku minutach, wyciśnięty czosnek. Podsmażamy bez przykrycia, cały czas siekając mięso drewnianą łopatką, żeby się nie pozlepiało w zbyt duże kawałki.

W międzyczasie należy przepłukać na sitku kukurydzę i fasolę, posiekać papryki i umieścić to wszystko w dużym garnku. Można też od razu dodać do garnka posiekaną kostkę rosołową.

Gdy mięso będzie wyglądało na niesurowe, przesypujemy je do dużego garnka i zalewamy wodą - ja mam garnek z podziałką i nalewam tyle wody, żeby sięgała do znacznika pięciu litrów. Garnek wstawiamy na średni ogień i przykrywamy pokrywką.

Podczas gdy mięso się gotuje, można obrać ziemniaki, pokroić je w drobną kostkę i przygotować kaszę mannę oraz przyprawy. Zwykle wsypuję kaszę do jednej filiżanki, a przyprawy do drugiej, żeby potem nie stać nad dymiącym garem z torebkami od przypraw.

Gdy zawartość garnka zacznie wrzeć, wrzucamy ziemniaki i kaszę mannę - tu trzeba mocno mieszać, żeby kasza nie pozlepiała się w nieestetyczne kuleczki ani nie przywarła do dna. Po dziesięciu minutach wsypujemy przyprawy i dodajemy przecier, również mocno mieszając.

Gotujemy jeszcze przez 10 minut, nalewamy do misek, czekamy całą wieczność aż ostygnie i jemy :) Resztę można podzielić na dwie równe części i zamrozić na kolejne dni.


sobota, 9 sierpnia 2014

Ciasteczka owsiane

Są to ulubione ciasteczka Babci mojego Męża. Poniższe składniki wystarczają na półtorej blachy, czyli kilkanaście ciasteczek. Nie są zbyt drogie w wykonaniu, szybko się je robi ale niestety, równie szybko znikają.

Składniki
  • 4/3 szklanki mąki
  • 5/6 szklanki płatków owsianych
  • 5/6 szklanki ziaren słonecznika
  • 1 kostka masła
  • 3/4 szklanki rodzynek
  • 1 kopiasta łyżeczka nierozpuszczalnego kakao
  • 1/4 szklanki cukru
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • duża szczypta soli
  • 3/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Ziarna słonecznika należy uprażyć na patelni aż osiągną złocisty kolor. Ale uwaga! wystarczy na chwilę wyjść z kuchni, aby się przypaliły. Podczas pilnowania słonecznika można zalać rodzynki wrzątkiem.

Następnie, trzeba utrzeć masło z cukrem zwykłym i waniliowym oraz z proszkiem do pieczenia. Potem można już dodać ostudzone ziarna słonecznika, odsączone rodzynki, płatki owsiane oraz szczyptę soli. Dalej ucierać mocno, dodać mąkę z kakao i dalej ucierać.

Z tak powstałej masy należy nakładać na blachę wysmarowaną masłem porcje o kształcie ciasteczek.

Ciastka należy piec w zależności od typu piekarnika:
  • w piekarniku gazowym: przez 20 minut w 175 stopniach,
  • w piekarniku elektrycznym: przez 15 minut w 150 stopniach na obu grzałkach z termoobiegiem, potem przez 5 minut tylko na górnej grzałce i bez termoobiegu.
Po upieczeniu należy poczekać aż ciastka stwardnieją, a następnie zjeść je z rozkoszą :)





piątek, 8 sierpnia 2014

Pleśniak

Mój cukierniczo uzdolniony Małżonek skompilował ten przepis z kilku dostępnych w internecie. W rezultacie, jego pleśniak powala na kolana. Po prostu, jest spełnieniem marzeń każdej pulchnej dziewki! Mąż, nie pleśniak. Chociaż, pleśniak w sumie też :D
Składniki na dużą blachę 20 x 36 cm2

  • 300g masła
  • 5 jajek
  • 3 szklanki mąki
  • 1 kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3/4 szklanki + 2 łyżki cukru
  • 2 płaskie łyżeczki kakao
  • około 600g kwaskowatej marmolady - np. wieloowocowa Rapsodia z Biedronki, ewentualnie: słoiczek musu jabłkowego od Teściów :)
  • masło do wysmarowania blachy

Przede wszystkim, masło należy wystawić na noc z lodówki, żeby zmiękło.

Do miski wrzucamy mąkę, masło, 5 żółtek (białka zostawiamy w osobnej miseczce), proszek do pieczenia i dwie łyżki stołowe cukru. Siekamy zawartość miski nożem, aby rozdrobnić masło, a następnie ugniatamy masę ręką na zwarty prostopadłościan. Potem należy podzielić ciasto na trzy nierówne części: 70% odłożyć na wylepienie blaszki, pozostałe 30% ciasta podzielić na pół - jedną z tych połówek trzeba rozklepać na placuszek i posypać go kakao, ugniatać aż ciasto przybierze jednolity, brązowy kolor.

Dwie małe części ciasta ugniatamy w wałeczki i odkładamy do zamrażalnika na godzinę. W międzyczasie wsypujemy 3/4 szklanki cukru do białek, ubijamy na sztywno i odstawiamy do lodówki. Również w międzyczasie należy porządnie namaślić blaszkę, poprószyć lekko mąką o wylepić ciastem z tej dużej 70-procentowej porcji.

Blaszkę z ciastem wkładamy do piekarnika nagrzanego do 170 stopni na 10 minut. W międzyczasie możemy wyjąć z zamrażalnika zamrożone porcje ciasta i zetrzeć je na tarce o dużych oczkach. Po upłynięciu 10 minut wyjmujemy ciasto (nie wyłączamy piekarnika) i szybko:
  • smarujemy ciasto w blaszce marmoladą (przedtem trzeba ją zmasakrować widelcem, bo może zniszczyć ciasto jeżeli będzie za twarda),
  • oprószamy marmoladę ciastem startym na tarce o dużych oczkach (nie zużywamy całego ciasta!),
  • oblewamy marmoladę ubitym białkiem z jajek,
  • posypujemy całość resztą startego ciasta.

Tak doprawione ciasto ponownie umieszczamy w piekarniku w 170 stopniach, tym razem na 35-40 minut.






Gulasz z łopatki

Połowę dzieciństwa spędziłam na wyciąganiu ziela angielskiego i listków laurowych z potraw, które mi serwowano. Obiecałam sobie, że w dorosłym życiu nigdy nie użyję tych cudacznych "przypraw" - dlatego mój gulasz pozbawiony jest cholernych czarnych kulek i połamanych badyli. Poniższe składniki wystarczają na przygotowanie gulaszu dla dwóch osób na dwa dni. Małżonek uwielbia zajadać się gulaszem z pęczakiem, ale ja wolę go jeść z miseczki jak zupę i wybierać resztki sosu bułką :)

Składniki

  • 1 kg łopatki bez kości
  • duża cebula
  • 1.5 łyżki stołowej papryki słodkiej
  • 3 łyżeczki przecieru
  • 3-4 chlupki oleju
  • pół łyżeczki pieprzu ziołowego
  • garść suszonych grzybów
  • jedna kostka rosołowa (więc nie trzeba już soli!)
Grzyby suszone od razu można zalać wrzątkiem w większym kubeczku, żeby wydobyć ich smak i aromat. Z mięsa należy wyciąć tłuste bądź nieciekawe fragmenty, potem mozna już je śmiało pokroić w drobną kostkę.

Do garnka teflonowego wlewamy 3-4 chlupki oleju, tak by dno było porządnie przykryte. Na rozgrzany olej wrzucamy mięso i co jakiś czas mieszamy drewnianą łopatką. Mięso powinno być na dużym ogniu bez pokrywki dopóki nie utraci surowego wyglądu. Potem można już zmniejszyć ogień i przykryć mięso pokrywką. Ja używam bardzo głębokiej patelni z grubym dnem zamiast garnka.

Gdy mięso straci już surowy wygląd, wówczas w odstępie 10 minut można dodawać:
  • grzyby wraz z wodą, w której się moczyły i drobno posiekaną cebulę (chociaż ja osobiście wolę większe kawałki cebuli w gulaszach i leczach),
  • rozkruszoną kostkę rosołową,
  • odrobinę wody, żeby wytworzyło się więcej sosu - ja daję aż 2 szklanki wody, bo lubię mieć sporo sosiku do maczania bułki :)
Po około 30 minutach od dodania wody można sprawdzić, czy mięso jest już miękkie. Jeżeli tak, należy dodać pieprz, paprykę i koncentrat, wymieszać porządnie i pogotować jeszcze na mniejszym ogniu przez 10 minut często mieszając. Jeżeli nie, należy znowu sprawdzić za jakiś czas i dopiero wtedy dodać przyprawy.