poniedziałek, 29 lutego 2016

Pierogi "Tiropitakia" w cieście pizzowym

Na początku tego miesiąca upiekłam klasyczne tiropitakie w cieście francuskim, klnąc przy tym niemiłosiernie! Nie da się zawinąć farszu o konsystencji cieczy w ciasto francuskie! Po prostu się nie da! Podeszłam więc jeszcze raz do tego dania, tym razem stosując ciasto pizzowe, na jakim zawsze piekę pierogi. Wyszło łatwo, lekko i przyjemnie, po prostu cud, miód, orzeszki :)

Składniki

na ciasto:
  • 2 szklanki mąki
  • 1 płaska łyżeczka soli
  • 25 g drożdży
  • 1 kopiasta łyżeczka cukru
  • 3/4 szklanki mleka
  • 2 łyżki oleju
na farsz:
  • 2 jajka
  • 1 opakowanie sera typu feta (270 g)
  • 160 g sera koziego (kupiłam w plastrach, w Biedronce)
  • 3 ząbki czosnku
  • 1 łyżka posiekanego koperku
  • 1 łyżka posiekanej natki pietruszki
  • sól, pieprz



Podgrzewamy w rondelku mleko do temperatury pokojowej, następnie do mleka wkruszamy drożdże, dodajemy łyżeczkę cukru, mieszamy wszystko i odstawiamy na 5-10 minut, aż na powierzchni mleka pojawią się "farfocle".

Do dużej miski wsypujemy 2 szklanki mąki, łyżeczkę soli i 2 łyżki oleju. Dolewamy też drożdże rozrobione w mleku, mieszamy i wyrabiamy ciasto aż do otrzymania gładkiej, sprężystej i nieco spłaszczonej kuli. Przykrywamy miskę ściereczką i pokrywką i czekamy około 40-60 minut na wyrośnięcie. Ciasto powinno podwoić swoją objętość.

Podczas gdy ciasto rośnie, robimy farsz: fetę i kozi ser kroimy w kosteczkę i rozrabiamy robotem kuchennym z czosnkiem przeciśniętym przez praskę, jajkami i ziołami. Solimy (tak! mimo, że feta jest słona - to nie wystarczy) i pieprzymy do smaku. Dobrze byłoby, żeby farsz trochę odstał przed zapakowaniem go w pierogi, dzięki temu będzie bardziej zwarty i nie będzie się rozlewał przy nakładaniu.

Gdy ciasto już podrośnie, należy je odgazować, czyli zbić je pięścią lub parę razy walnąć nim o miskę - dzięki temu nie będzie się kleiło do wałka i nie trzeba będzie podsypywać mąki do wałkowania. Ciasto dzielimy na 8 równych części, każdą część rozwałkowujemy na duży owalny placuszek i nakładamy hojnie farsz. Placuszki zawijamy w kształt pierogopodobny dokładnie zagniatając brzegi palcami. 

Pierogi pieczemy w 200 stopniach przez 25 minut na namaślonej blasze umieszczonej na środkowym ruszcie. W piekarnikach elektrycznych przez pierwsze 12 minut pieczemy na dwóch grzałkach, a potem tylko na górnej.

Tatarska szurpa

Ten przepis znalazłam w internecie już dawno temu, ale bałam się baraniny - w końcu i tak nie udało mi się jej kupić, posłużyłam się więc jagnięciną. W przepisie na szurpę najbardziej spodobał mi się sposób, w jaki podano proporcje składników, np. cebula miałaby mieć około 1/3 wagi mięsa :) Sama nazwa też jest ciekawa - "szurpa" to w języku krymskich Tatarów "zupa", być może słowo to wywodzi się od arabskiego "شوربة" (szurba/szorba - zależy od dialektu), również oznaczającego zupę? Danie wyszło dosyć smaczne, chociaż nie bardzo pasowała do niego papryka.

Składniki
  • 30 dag jagnięciny (nie udało mi się dostać baraniny)
  • ogromna cebula
  • 4 średnie ziemniaki
  • 1 papryka (dałam 1/2 czerwonej i 1/2 żółtej)
  • 1 główka czosnku
  • 1 pomidor
  • sól, pieprz
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • olej do smażenia (użyłam aromatyzowany olej do potraw z woka, z Lidla)

Olej rozgrzewamy do bardzo gorącej temperatury i smażymy na nim jagnięcinę pokrojoną w dużą kostkę. Mięso ma się przyrumienić z każdej strony. Następnie, na tym samym oleju podgrzewamy cebulę pokrojoną w grube ćwierćplasterki.

Mięso z cebulą przekładamy do garnka, zalewamy wodą i gotujemy pod przykryciem, aż mięso będzie na wpół miękkie. W międzyczasie możemy oczyścić warzywa i pokroić je w kostkę. Główkę czosnku oskrobujemy tylko z zewnątrz.

Gdy mięso będzie już na wpół miękkie, dodajemy do garnka warzywa oraz główkę czosnku i dolewamy trochę wody. Gotujemy szurpę do miękkości ziemniaków. Na 10 minut przed miękkością ziemniaków (trzeba to wyczuć :D) dodajemy przyprawy.

Szurpę podajemy z surówką i chlebem.


niedziela, 21 lutego 2016

Smoczy kulebiak

Pomysł na kulebiak w kształcie smoka naszedł mnie podczas przeglądania sklepowej gazetki z promocjami na dodatki do chińszczyzny. Początkowo chciałam w nim zapiec właśnie chińszczyznę, ale Chińczycy prawie nigdy nie pieką swojego jedzenia, tylko gotują je i smażą. Dlatego zdecydowałam się na farsz z [ pierogów rybnych ]. Ciasto pożyczyłam z moich innych kulebiaków, natomiast oryginalnie pochodzi ono z przepisu na [ lahmacun ].

Składniki

na ciasto:
  • 1 saszetka suszonych drożdży (7 g)
  • 1 jajko
  • 80 ml oliwy
  • 80 ml wody
  • 300 g mąki pszennej
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1/2 łyżeczki soli
na farsz:
  • 4 kostki mintaja (są w Biedronce)
  • pęczek koperku
  • odrobina oleju
  • 1 płaska łyżeczka sosu chilli
  • 3 ząbki czosnku
  • duża szczypta soli
do dekoracji:
  • 2 ziela angielskie lub 2 ziarnka pieprzu


Drożdże rozpuszczamy w 80 ml ciepłej wody i odstawiamy w ciepłe miejsce bez przeciągów na 5 minut. W międzyczasie do miski przesiewamy mąkę, dodajemy cukier i sól, a w osobnej miseczce rozbełtujemy 80 ml oleju lub oliwy z jajkiem. Dodajemy do mąki drożdże i jajko z olejem, wyrabiamy porządnie przez kilka minut i odstawiamy na godzinę pod przykryciem w ciemne i ciepłe miejsce. Podczas gdy ciasto rośnie, zrobimy farsz.

Kostki mintaja (mogą być lekko odmrożone) przysmażamy chwilę z obu stron na oleju, aż ich zewnętrze straci surowy wygląd. Wówczas rozdziabujemy je drewnianą szpatułką i dodajemy posiekany koperek, chilli oraz czosnek przeciśnięty przez praskę. Solimy i mieszamy smażąc jeszcze przez kilka minut, aż smaki się wymieszają i odstawiamy do ostygnięcia. Ryba absolutnie nie ma się mocno przysmażyć, bo będzie jeszcze siedziała w piekarniku! Dobrze byłoby jednak, gdyby cały płyn z ryby odparował.

Ciasto rozwałkowujemy i wycinamy z niego esowaty kształt smoka. Najlepiej jest zużyć 1/3 ciasta na brzuch, 1/3 ciasta na plecy i 1/3 ciasta na ozdoby (skrzydła, łuski i kołnierzo-koronę). Nakładamy farsz wzdłuż smoczego ciała i przykrywamy kawałkami ciasta - powinny być bardzo cienkie (i tak na wierzch dojdą jeszcze łuski!) i nie muszą być równe (bo będą przykryte łuskami :D). Brzuszek z plecami trzeba porządnie zlepić, żeby farsz nie wyciekał (może się przypalić!). Resztki ciasta rozwałkowujemy, wycinamy łuski i skrzydła. Z "resztek resztek" formujemy głowę - dobrze jest przy tym popatrzeć na smoki w internecie, żeby głowa była w miarę realistyczna i nie przypominała np. krowy. Z ziela angielskiego lub pieprzu robimy oczy. Aby kołnierzo-korona smoka nie opadała do tyłu, można ją podeprzeć wałeczkiem z ciasta - nie będzie tego potem widać :)





Jeżeli zostanie trochę farszu i ciasta, to można ulepić pieróg z rybnym nadzieniem i upiec go razem ze smokiem.

Zapiekamy smoka na papierze do pieczenia w 200 stopniach przez 20-25 minut, z czego przez pierwsze 15 minut na obu grzałkach, a potem już tylko na dolnej. Bardzo delikatnie przekładamy go z blachy na półmisek lub deskę, ponieważ ciasto może łatwo pęknąć. Na pewno przyda się tu pomoc drugiej osoby. Jeżeli łuski łatwo odpadają podczas krojenia, to można do smoka podać [ sos tzatziki ] do maczania łusek :)



Żyrafi chlebek tostowy

Podczas internetowego śledztwa przeprowadzonego w grudniu z okazji [ ciasta lamparciego ] natknęłam się na przepis na żyrafi chlebek tostowy [ tutaj ] i zwłaszcza [ tutaj ] - hihi :D Pomęczyłam przez kilka tygodni Małżonka, aż wreszcie upiekł to dziwaczne pieczywo. Oryginalne przepisy zawierały bardzo mało mąki i oba chlebki wyszły maciupkie, dlatego też Małżonek zwiększył dwukrotnie składniki. Żyrafi chlebek w ogóle nie jest słodki, przypomina trochę w smaku bułkę paryską - nie jadłam jej od ćwierćwiecza, pamiętam jednak ten smak. Sam bochenek nie wygląda może zbyt estetycznie, ale poszczególne kromki są przepiękne :) Chlebek należy zapiekać w foremce 11x24 cm.

Składniki
  • 750 g mąki pszennej
  • 4 łyżki stołowe cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 50 g masła
  • 1 saszetka drożdży (7-8 g)
  • 0.5 l mleka
  • 5-6 łyżeczek kakao nierozpuszczalnego


Mąkę mieszamy z cukrem i drożdżami, dodajemy sól, mleko i wyrabiamy robotem. Następnie dodajemy masło (należało je wcześniej wystawić z lodówki!) i wyrabiamy robotem kuchennym, o ile robot daje jeszcze radę. Potem zagniatamy już ciasto rękoma. 


Dzielimy ciasto na 1/3 i 2/3, do większej części dodajemy kakao i wyrabiamy rękoma, aż masa nabierze równomiernego koloru. Obie kulki ciasta odstawiamy na godzinę do wyrośnięcia.


Po tym czasie dzielimy obie kulki na cztery części. Kakaowe części rozwałkowujemy na placki, które następnie zwijamy w ruloniki. Białe części rozwałkowujemy na większe placki, które owijamy dookoła kakaowych rulonów. 


Tak opakowane rulony przecinamy na pół. Każdą z ośmiu połówek toczymy rękoma, aż będzie miała długość foremki. 


Układamy rulony jeden na drugi w natłuszczonej i posypanej tartą bułką foremce. Żyrafi chlebek pieczemy w 180 stopniach o jeden poziom poniżej środkowego rusztu: przez pierwsze 10 minut na 2 grzałkach, a potem przez 30 minut tylko na dolnej grzałce.


czwartek, 18 lutego 2016

Wołowina z warzywami po chińsku

Po raz pierwszy przyrządziłam chińszczyznę na bazie wołowiny. Było przepyszne, zwłaszcza w towarzystwie warzyw :)

Składniki
  • 3 łyżki stołowe oleju do potraw z woka (kupiłam w Lidlu)
  • 4 łyżki stołowe solonych orzeszków ziemnych
  • 3 łyżki stołowe ziaren sezamu
  • 500 g mielonej wołowiny
  • 1 duża marchew
  • 1 duży korzeń pietruszki
  • 1/2 żółtej papryki
  • 1/2 kubka bulionu warzywnego (może być z kostki rosołowej)
  • 1/2 płaskiej buteleczki sosu słodko-ostrego Tao-Tao
  • 1 łyżeczka sosu chilli Tao-Tao
  • 1 łyżka stołowa sosu sojowego
  • 200 g makaronu spageteryjnego
Orzeszki ziemne mielimy robotem kuchennym, ale niezbyt drobno. Przysmażamy je wraz z sezamem w woku na oleju, aż zacznie się pienić. Następnie dodajemy mięso mielone, mieszamy je dokładnie z orzechami i sezamem i siekamy drobno drewnianą łopatką, żeby się nie pozlepiało w większe fragmenty.

Podczas gdy mięso się smaży, siekamy szybko marchewkę, pietruszkę i paprykę na zapałkę. Gdy mięso będzie wyglądało na niesurowe, dodajemy warzywa do woka i mieszamy porządnie. Smażymy całość przez 5 minut i zalewamy bulionem wymieszanym z sosem słodko-ostrym, sosem chilli i sosem sojowym. Potem smażymy tylko do chwili, aż większość płynu wyparuje.

Danie podajemy wymieszane i podsmażone z makaronem.



niedziela, 14 lutego 2016

Łopatka miodowo-paprykowa

Dzisiaj prezentuję szynkę, a raczej łopatkę miodowo-paprykową, której przepis zgapiłam [ stąd ]. Nie przepadam za szynką ani za schabem, stąd pomysł na użycie łopatki. Wędlina wyszła prześlicznie różowa, ździebko paprykowa (miodu nie czuć) i, według mojego Małżonka, jest po prostu niesamowita i "najbardziej szynkowata z dotychczasowych szynek".

Składniki
  • 1.1 kg łopatki wieprzowej
  • 1 czubata łyżeczka soli peklowej
  • 1 łyżeczka pieprzu mielonego
  • 1 łyżka słodkiej papryki
  • 1 łyżeczka papryki wędzonej
  • 1 czubata łyżka miodu



Mięso nacinamy tak, aby dało się rozwinąć w jeden wielki kotlet, następnie ubijamy je porządnie tłuczkiem przez 10-15 minut. W małej misce mieszamy dokładnie przyprawy z miodem i łyżką wody.


Dokładnie nacieramy mięso z jednej strony mieszanką przypraw. Zwijamy je w roladkę, wkładamy do szynkowara, zamykamy i umieszczamy w lodówce na 48 godzin.


Po 2 dniach wkładamy szynkowar do garnka, zalewamy wodą i parzymy 90 minut w 80 stopniach. Po wystudzeniu wkładamy go na noc do lodówki, a nad ranem wydobywamy zawartość i jemy na kanapkach.


niedziela, 7 lutego 2016

Enchiladas

W tym tygodniu jadłam podobne danie na urodzinach koleżanki i barrrrrdzo mi smakowało :) Moja wersja jest mniej pikantna (wbrew tradycji pominęłam chilli), ale równie smaczna. Przepis skomponowałam na podstawie wielu internetowych przepisów na enchiladas oraz własnych upodobań kulinarnych. Było przepyszne i podejrzanie lekkostrawne!

Składniki
  • 800 g mielonej wołowiny
  • mała puszka kukurydzy
  • mała puszka czerwonej fasoli
  • pomidor
  • duża cebula
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 6 płatów tortilli
  • chlupek oleju
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczki pieprzu
  • 3 płaskie łyżeczki słodkiej papryki (można dać pół na pół z ostrą, jak kto lubi)
  • 1/2 łyżeczki mielonej wędzonej papryki (ma zastąpić papryczki chipotle, których nigdzie nie dostałam)
  • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
  • 3 ząbki czosnku
  • sos salsa chilli - połowa buteleczki
  • kilka garści tartego sera
  • odrobina śmietany 18%
do podania:
  • sos guacamole (kupiłam w Auchan)
  • natka pietruszki


Cebulę siekamy drobno robotem kuchennym i podsmażamy na odrobinie oleju. Do wysmażonej cebuli dodajemy mięso mielone i siekamy je drobno drewnianą łopatką. W międzyczasie odsączamy na sicie i płuczemy fasolę oraz kukurydzę. Siekamy je drobno robotem kuchennym razem z pomidorem i papryką. 


Do mięsa dodajemy ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę, po chwili dodajemy też rozdrobnione warzywa. Nie udało mi się kupić żadnych typowo meksykańskich przypraw, ale do mięsa dodałam pół buteleczki sosu salsa chilli - okazał się niezbyt pikantny, ale bardzo smaczny i pasujący do całego dania. Pod koniec smażenia, gdy mięso straci surowy smak, a płyn odparuje, dodajemy przyprawy i smażymy jeszcze chwilę.

Na dno dużej prostokątnej foremki kładziemy odrobinę mięsa. Płaty tortilli moczymy wodą z obu stron, nakładamy na nie po 3 łyżki farszu mięsnego, zawijamy i kładziemy w blaszce szwem do dołu. Tak ułożone tortille pędzlujemy z wierzchu śmietaną, aby nie zeschły się podczas pieczenia. Wierzch posypujemy tartym serem. Zapiekamy danie przez 10-15 minut w 180 stopniach na obu grzałkach.



Podajemy posmarowane cienko sosem guacamole i posypane natką pietruszki.



Pieczone faworki

To już drugi przepis, jaki podejrzałam na blogu Z Cukrem Pudrem i drugi udany :) Faworki wyszły przepyszne, choć czuć, że nie są smażone, a pieczone. Małżonek mój, który je przyrządził, nie mógł się nachwalić niezwykle plastycznej konsystencji ciasta. Na przyszłość rozważam pomalowanie ich białkiem przed pieczeniem, może byłyby wówczas nieco bardziej opalone?

Składniki
  • 1.5 szklanki mąki pszennej
  • 3 żółtka
  • 3 czubate łyżki śmietany 18%
  • kilka kropel aromatu waniliowego
  • 45 g masła
  • 1/2 łyżeczki soli
do posypania: 
  • 8 g cukru waniliowego
  • 2 łyżki stołowe cukru pudru

Masło roztapiamy w rondelku i zostawiamy do wystygnięcia. Pozostałe składniki umieszczamy w misce, dolewamy masło i zagniatamy ciasto, aż powstanie gładka i elastyczna kula. Odstawiamy ciasto do lodówki na godzinę.


Po tym czasie oryginalny przepis nakazywał przepuścić ciasto przez maszynkę do mielenia mięsa (i to aż dwukrotnie) w celu napowietrzenia. Bardzo nie chciało nam się tej maszynki mocować na stole, używać, a potem myć. Dlatego też Małżonek spałował ciasto tłuczkiem do mięsa, pokroił je na mniejsze kostki, zlepił w całość, znowu spałował... i tak po pięciu minutach ciasto było przepięknie napowietrzone :)


Po ponownym zagnieceniu ciasta wałkujemy je na grubość 2 mm i wycinamy radełkiem prostokąty z dziurkami w środku. Przeplatamy faworki i umieszczamy je na blasze pokrytej papierem do pieczenia. Zapiekamy w 180 stopniach przez 10 minut: 8 minut na dwóch grzałkach i 2 minuty tylko na górnej grzałce. 



Podczas pieczenia możemy wymieszać cukier puder z cukrem waniliowym. Jeszcze gorące faworki posypujemy wymieszanymi cukrami, po czym pożeramy z apetytem.


Szynka z mozarellą i pomidorami

Tę nietypową wędlinę z kuleczkami mozarelli i suszonymi pomidorami wypatrzyłam na blogu Z Cukrem Pudrem. Zmieniłam nieco ilość mięsa - okazało się, że 70 dag to za mało dla mojego szynkowaru, w sumie dałam nieco ponad kilogram filetów drobiowych. Zamiast suszonych pomidorów w zalewie dałam suszone pomidory w płatkach, bo właśnie takie miałam w domu. Biały pieprz zastąpiłam ziołowym, a liczbę ząbków czosnku zwiększyłam do trzech. Małżonek twierdzi, że to najlepsza szynka, jaką zrobiłam do tej pory.

Składniki
  • nieco ponad 1 kg filetów drobiowych (dałam pół kilo piersi i pół kilo wytrybowanych udek)
  • 150 g mini-kuleczek mozzarelli
  • 3 łyżki stołowe suszonych pomidorów w płatkach
  • 1 płaska łyżka soli peklowej
  • 3 łyżeczki żelatyny
  • 1 czubata łyżeczka słodkiej papryki
  • 3 ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki ziołowego pieprzu

Umyte filety kroimy w kostkę i ubijamy tłuczkiem na płasko, czyli do około 5 mm grubości.  Mięso mieszamy z solą peklową w misce i odstawiamy do lodówki pod przykryciem na 24 godziny.

Po tym czasie wyrabiamy mocno mięso z przyprawami, żelatyną i czosnkiem przeciśniętym przez praskę. Dodajemy suszone pomidory i mini-kuleczki mozarelli przecięte na pół - mieszamy je delikatnie z mięsem, nie ściskamy kuleczek aż soki polecą ;) 


Umieszczamy mięso z mozarellą w szynkowarze ubijając je mocno tłuczkiem. Podczas nakładania mięsa dbamy o to, żeby mozarella była równomiernie rozłożona wśród kawałków mięsa. Zakręcamy szynkowar i wsadzamy go do lodówki na kolejne 24 godziny. 

Na drugi dzień wyjmujemy szynkowar z lodówki na dwie godziny przed parzeniem. Wędlinkę parzymy przez dwie godziny w 80 stopniach.



piątek, 5 lutego 2016

Zupa szczi

Czytałam ostatnio o kuchni rosyjskiej i zafascynowała mnie zupa o wdzięcznej nazwie "szczi". Po przejrzeniu wielu stron internetowych skompilowałam jeden przepis mający cechy wspólne wszystkich przepisów, na jakie natrafiłam - w składnikach pominęłam tylko liść laurowy i ziele angielskie, których szczerze nienawidzę. Okazało się, że szczi smakuje jak bigos z warzywami, czyli bardzo dobrze. Z poniższych składników wyszło pół wielkiego gara zupy, co powinno wystarczyć dla dwóch osób na 2-3 dni. Danie jest tanie niesłychanie :)

Składniki
  • 0.5 kg kapusty kiszonej
  • 150 g boczku
  • 3 ziemniaki
  • 1 duża marchew
  • 1 duża pietruszka
  • 1 duża cebula (dałam czerwoną)
  • 2 litry bulionu (np. z dwóch warzywnych kostek rosołowych)
  • 3 lub 4 grzybki suszone
  • sól, pieprz - po pół łyżeczki
  • 3 kopiaste łyżeczki przecieru pomidorowego
  • olej lub masło
  • trochę zieleniny do dekoracji (koperek, natka, szczypiorek...)


Na rozgrzanym tłuszczu podsmażamy porządnie boczek, a gdy już utworzą się skwarki, dodajemy kapustę przepłukaną i odsączoną uprzednio na sicie. Zalewamy kapustę z boczkiem jednym litrem bulionu i dodajemy drobno posiekane suszone grzyby. Przykrywamy, doprowadzamy do wrzenia na dużym ogniu, po czym skręcamy ogień na mały i gotujemy przez godzinę.

Po tym czasie marchew, pietruszkę, cebulę i ziemniaki kroimy w plasterki i smażymy kilka minut na tłuszczu na patelni. Dodajemy warzywa do zupy, dolewamy drugi litr bulionu, doprawiamy solą oraz pieprzem i dodajemy 3 kopiaste łyżki przecieru. Mieszamy porządnie i gotujemy jeszcze przez 15 minut.

Zupę podajemy posypaną zieleniną. Niektórzy przed posypaniem dekorują zupę kleksem ze śmietany, ale ja nie lubię tak doprawiać moich zup.



wtorek, 2 lutego 2016

Greckie pierożki Tiropitakia

O ile nadzienie tych pierogów jest cudowne, o tyle użycie ciasta francuskiego było istną mordęgą - naprawdę, nie dajcie się nabrać na to, co napisano w oryginalnym przepisie

Zmieniłam nieco ilości składników ze względu na gramaturę opakowań z Biedronki, przy czym absolutnie nie zmieniło to przepyszności farszu - wyszedł taki fetowo-serowo-kozi :) Pierogi są bardzo sycące, wychodzi ich około 16 sztuk.

Składniki
  • 2 arkusze ciasta francuskiego (600 g)
  • co najwyżej 2 jajka
  • 1 opakowanie sera typu feta (270 g)
  • 160 g sera koziego (kupiłam w plastrach, w Biedronce)
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki tymianku
  • sól, pieprz
  • 50 g masła

Fetę rozdrabiamy widelcem, a kozi ser w plastrach kroimy w drobną kostkę. W misie robota kuchennego umieszczamy sery, sól, pieprz, czosnek przeciśnięty przez praskę i tymianek. Wbijamy najpierw jedno jajko i mieszamy farsz na średnich obrotach. Jeżeli robot kuchenny nadal się męczy ze zbyt twardym farszem, to dopiero wtedy wbijamy drugie jajko i mieszamy dalej - farsz musi być bardzo gęsty, w przeciwnym razie nigdy nie damy rady umieścić go w pierogach! Podczas gdy farsz się ubija, możemy roztopić masło w rondelku.

Oryginalny przepis kazał rozwałkować cienko ciasto francuskie i pociąć je w kwadraty 6x6 cm. Niestety, rozwałkowane ciasto traci swoją sprężystość i dosłownie rozpada się w rękach. Na dodatek kwadraty 6x6 są zbyt małe, żeby pomieścić solidną porcję farszu i po upieczeniu czułoby się głównie smak ciasta francuskiego. Niezależnie od wielkości kwadratów, ciasto francuskie nie chce się za bardzo zlepiać same ze sobą, dlatego następnym razem spróbuję zapiec to serowe nadzienie w zwykłym cieście pizzowym, coby uniknąć rzucania mięsem...

Aby uniknąć zdenerwowania, dzielimy każdy arkusz najpierw na 4 części wzdłuż węższego boku, a potem każdą część jeszcze na pół. Na kwadracik ciasta nakładamy najpierw jedną łyżeczkę farszu, po czym zlepiamy ze sobą tylko dwa boki kwadracika - powstanie rożek. Do rożka wkładamy jeszcze ze dwie łyżeczki farszu i zalepiamy pozostałe dwa boki - powstanie trójkącik. Naprawdę nie da się inaczej zlepić tego cholernego francuskiego ciasta, tak aby nadzienie nie wyciekło! Zanim odkryłam ten rożkowy sposób, co najmniej dwa pierogi wylądowały w koszu na śmieci, ponieważ ciasto było tak przemieszane z nadzieniem, że nie dało się tego uratować. Próbowałam jeszcze ratować sytuację sklejając ze sobą dwa prostokąty z farszem pomiędzy nimi, ale i tak się wydostawał. 

Na blasze kładziemy papier do pieczenia, a na nim pierożki, które smarujemy jeszcze roztopionym masłem. Pierożki zapiekamy w 180 stopniach na obu grzałkach przez około 25 minut. Są przepyszne z surówką :)