środa, 28 sierpnia 2019

Kasza z kapustą i grzybami

Odkryłam ostatnio w Biedronce przesmakuśną kaszę z dodatkami (zdjęcie poniżej). Nawet woda po gotowaniu tej kaszy pachnie cudownie i pewnie nadawałaby się na bazę do zupy :) Podana porcja wystarcza na 2 osoby na 3 dni.

Składniki
  • 1 kg kiszonej kapusty
  • 1 kg pieczarek
  • 200 g boczku
  • 3 torebki kaszy po 100 g
  • odrobina tłuszczu
  • duża szczypta soli


Pieczarki obieramy ze skórki i kroimy w paski, a boczek kroimy w kostkę. Podsmażamy na odrobinie tłuszczu boczek. Gdy zacznie już "strzelać" na patelni, dodajemy pieczarki i posypujemy szczyptą soli, żeby szybko puściły wodę. Dusimy to pod przykryciem i w międzyczasie kroimy drobno kiszoną kapustę, żeby się potem nie ciągnęła na widelcu. 

Gdy pieczarki będą już porządnie uduszone, dodajemy kapustę i mieszamy dokładnie potrawę. Smażymy bez przykrycia przez około 15-20 minut. Potem dusimy pod przykryciem jeszcze przez kolejne 15-20 minut.



W międzyczasie nastawiamy wodę do ugotowania kaszy. Woreczki z kaszą wrzucamy dopiero do wrzątku i gotujemy przez 15 minut pod przykryciem. Ugotowaną kaszę dorzucamy do pieczarek z kapustą i mieszamy dokładnie.

Zielone curry

Robi je się tak szybko, że nie wiem, czy aby nie potraktować tego jako fast-food :) Podana porcja wystarcza na 4 dni na jedną osobę.

Składniki
  • około 0.6 kg piersi kurczaka
  • 1 spory brokuł
  • 1 łyżka zielonej czubrycy
  • 200 ml mleczka kokosowego
  • 1 szklanka bulionu warzywnego, może być z kostki rosołowej
  • 2-3 łyżeczki żółtej pasty curry ze słoika (ta z Biedronki jest lepsza od tej z Carrefoura, ale rzadko ją mają)
  • odrobina tłuszczu


Kurczaka kroimy drobno i obtaczamy w zielonej czubrycy. Na patelni rozgrzewamy tłuszcz i smażymy kurczaka. W międzyczasie nastawiamy garnek lekko posolonej wody do ugotowania brokuła - różyczki brokuła wrzucamy dopiero do wrzącej wody i gotujemy tylko przez 7 minut. 

Odsączonego brokuła dorzucamy na patelnię. Zalewamy curry szklanką rosołu wymieszanego z pastą curry i mleczkiem kokosowym. Dusimy jeszcze przez 10-15 minut.

Curry pasuje oczywiście do ryżu, ale ja jem tę potrawę bez dodatkowych węglowodanów :)

Placek góralski

To miały być pierogi, ale mi nie wyszły! Mąż kupił mi na allegro wspaniałą książkę Hanny Szymanderskiej "Pierogi Świata", cobym podpatrzyła nowe farsze i inne rodzaje ciasta pierogowego. Bo jak na razie umiem robić tylko pieczone pierogi z ciasta pizzowego. 

No więc wzięłam pierwszy lepszy przepis na pierogi góralskie z farszem z ziemniaków, bryndzy i twarogu. Dosyć szybko okazało się, że nie umiem zrobić ciasta pierogowego podanego w tym przepisie. Bo co to znaczy "dolewając wody"?!? Ile tej wody - jeden chlupek, pół szklanki, a może litr? No bez sensu... Ciasto wylądowało niestety w śmietniku :(

Żeby uratować farsz ulepiłam z niego 20 małych pulpecików z zamysłem upieczenia ich. Ale nawet to mi nie wyszło :D Pulpeciki od razu roztopiły się i tak powstał placek góralski :D Był naprawdę przepyszny! Gdybym wcześniej wiedziała, że wyjdzie mi placek, do dodałabym jeszcze ze 100 gramów drobno posiekanego boczku podsmażonego z cebulką. Tak w ogóle, to ten placek byłby cudownym spodem do góralskiej pizzy - wystarczyłoby położyć na wierzch jakąś kiełbaskę, ser wędzony i kiszony ogórek :)

Składniki
  • 0.5 kg ugotowanych ziemniaków
  • 100 g twarogu
  • 200 g bryndzy (dałam zwykły ser wędzony z Biedronki)
  • 1 duża cebula
  • na przyszłość dodam 100 g boczku!!!
  • 1 pęczek koperku
  • 2 łyżki masła
  • sól
  • pieprz


Podczas gotowania ziemniaków przygotowałam pozostałe składniki: cebulę posiekałam drobno i zeszkliłam na odrobinie tłuszczu - na przyszłość podsmażę ją razem z drobno posiekanym boczkiem, w misce od robota kuchennego umieściłam zeszkloną cebulę, twaróg, drobno pokrojony ser wędzony i posiekany koperek. Następnie dorzuciłam do miski ugotowane ziemniaki i 2 łyżki masła, które od razu się roztopiły na gorących ziemniakach. Doprawiłam do smaku solą i pieprzem. W książce Hanny Szymanderskiej było napisane, że trzeba to wszystko zemleć maszynką, ale taką maszynkę dużo ciężej jest potem domyć niż miskę do robota kuchennego ;) Wyrobiłam więc wszystko w misce używając najgęściejszych mieszadeł. 



Potem ulepiłam te nieszczęsne pulpety, z których nic nie wyszło, bo się roztopiły. Tak więc na przyszłość po prostu ulepię placek na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Zapiekałam to cudo w 200 stopniach bez termoobiegu: przez pierwsze 10 minut na obu grzałkach, a przez kolejne 10 minut tylko na górnej grzałce.



Wyszedł niesamowicie pyszny placek, który na pewno będę jeszcze przyrządzać np. jako spód do pizzy :)

Zupa pieczarkowo-pulpecikowa

Od półtora roku nie wrzuciłam ani jednego przepisu :D Oczywiście gotowałam w tym czasie, ale same stare rzeczy. A dzisiaj zaprezentuję moją nową ulubioną zupę :)

Składniki

  • 0.5 kg pieczarek
  • 1 marchew
  • 1/4 selera albo 1 korzeń pietruszki
  • 1 nie za gruby por
  • garść suszonych grzybów
  • 0.4 kg mielonej wołowiny
  • natka pietruszki
  • zielona czubryca
  • sól
  • mleczko kokosowe w ilości "pokaźny chlupek"
  • 1 litr bulionu warzywnego, może być z kostki rosołowej
  • odrobina tłuszczu


Pieczarki obieramy ze skórki i kroimy w plastry. Pozostałe warzywa kroimy w talarki. W woku roztapiamy odrobinę tłuszczu i smażymy na niej pieczarki - można je posolić sporą szczyptą soli. Po chwili dodajemy pozostałe warzywa i dusimy pod przykryciem. 


W międzyczasie podgrzewamy litr wody z kostką rosołową lub litr prawdziwego bulionu warzywnego. Mieloną wołowinę doprawiamy kilkoma szczyptami zielonej czubrycy, dodajemy też drobno pokrojoną natkę. Wyrabiamy mięso aż do uzyskania gładkiej masy i lepimy pulpeciki wielkości orzecha włoskiego.


Podduszone warzywa przekładamy do garnka, zalewamy gorącym bulionem i wrzucamy pulpeciki. Gotujemy przez 15 minut, a na dwie minuty przed końcem doprawiamy mleczkiem kokosowym w celu rozjaśnienia koloru zupy.